poniedziałek, 6 września 2010

Zamiast do Włoch...

Ponieważ tak jak wspomniałam nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli, zamiast na szkolenie do Włoch pojechałam do domu. Taki mały problem logistyczny jak auto rozbite przez pijanego kierowcę potrafi zniweczyć wszystkie plany. I jak tu wytłumaczyć mojemu mężowi, który dopiero wprowadził się do Polski, że nie wszyscy Polacy jeżdżą po pijanemu? Ma chłopak uraz na jakiś czas, a mi jest wstyd za naszych "bohaterów" wyprzedzających na trzeciego.
Mam nadzieję, że wykorzystam czas na wsi najlepiej jak tylko się da. Muszę tu znaleźć swoje nowe miejsce pracy, tymczasem przesiaduję pod parasolem na tyłach domu.


W stosach kartonów po przeprowadzce odkryłam worki z wełną australijską ... może uda się wyrwać kilka godzin na małe co nieco.

Moje nowe asystentki :)
Irma

i Wicia

a tu lunch :)


Kreatywnie.com Poznań

1 komentarz:

  1. Pani Dorotko, co tam Włochy, i rozbite auto, trzeba czerpać radość z tego, co pozostało. A jak widać na załączonym obrazku, niczego Pani nie brakuje:) Może wproszę się na chwilkę. To tylko 20 km od Głogowa. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Pin It button on image hover