sobota, 22 stycznia 2011

Dla czytelników o mocnych nerwach

Zachęcona przez klientkę i zbliżający się kurs farbowania postanowiłam podjąć się eksperymentów z jedwabiem i kokonami. Zamawiając próbki zastanawiałam się nad tym co się stało z robaczkiem - bo wyglądało na to, że kokony są całe... Moje przypuszczenia się potwierdziły, bo otwierając opakowanie zauważylam, że coś grucha. Trzęsącymi się rękami rozcięłam kokon i ... popatrzyłam w oczy suchutkiej larwie :). Tylko wrodzona ciekawość powstrzymała mnie od ucieczki. Oczyma wyobraźni widziałam super struktury, które mogę uzyskać dzięki tym elastycznym jedwabnym owalom. Zapewniam wszystkich - robaczków już w nich nie ma, ale jeśli gdzieś kiedyś traficie na gruchający szal ... to wiecie co jest w środku :)))
A tutaj efekty dzisiejszych zmagań.


Fot. Mike Freitag, ugotowany jedwabnik.


Fot. Mike Freitag, kołnierz.

Kołnierze wychodzą mi coraz większe, jak tak dalej pójdzie następna będzie kamizelka.
Kreatywnie.com Poznań

3 komentarze:

  1. Bidulki te robaczki - tyle pracy - a potem skończyć w garnku z wrzątkiem :((
    Ale piękne jedwabie potem możemy dzięki nim podziwiać. Czekam na zdjęcie tego kołnierzyka na modelki jakieś - albo chociaż na manekinie - dopiero wtedy widać jak ładnie on się prezentuje. Jak go jeszcze nie oddałaś szczęśliwej klientce. Pozdrawiam,N

    OdpowiedzUsuń
  2. blee robale w środku! Kołnierz fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kołnierz bardzo fajny a te "zagłębienia" to sprawka kokonów? Bardzo ciekawe, aż mnie korci aby tego dotknąć.

    OdpowiedzUsuń

Pin It button on image hover