środa, 11 września 2013

4 słonie... wesołe słonie, każdy kokardkę ma na ogonie...

Paczka z Poznania, którą dostałam w tym miesiącu, zawierała oprócz materiałów do wykonania pracy taki oto list:

Pani Mario!
zadanie na wrzesień to ORIENT :-)
Jak nie konie to słonie.
W pracy powinien pojawić się kolor 235 idei, reszta to już inwencja własna.

Co oznacza, ze Pani Dorota wytoczyła ciężką artylerię ;-) Słonie!
W poprzedniej przesyłce znajdowały się konie, czyli papier o motywie końskim. Ja się jednak wymigałam od zwierzęcego tematu tamtym razem i dwa razy użyłam architektoniczny. No to mam za swoje... SŁONIE!
Nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy, aby użyć motywu ze słoniami! A tu masz babo placek...
Zaczynam więc myśleć: słonie, orient, orient, orient... Temat cudny, intrygujący, długi i szeroki, a i głęboki niczym Ocean Indyjski. I zaczęło się. Słonie, orient, Indie... Kolory, zapachy, smaki... Mnóstwo wspomnień.
Przez głowę przelatują mi nagle obrazy: Indie, Nepal, Delhi, Katmandu, Bombaj!

U nas wtedy - jak wylatywaliśmy z Polski - była śnieżna zima, koniec lutego, a tam w Indiach kilkanaście godzin później szok, szok temperaturowy i wiosna!
A jak wiosna w Indiach to święto HOLI :-)))

Holi to hinduistyczne święto radości i wiosny obchodzone przeważnie w dniu pełni księżyca w miesiącu phalguna (luty-marzec). Uroczystość nazywana jest także Festiwalem Kolorów, ponieważ elementem jego celebracji jest obsypywanie kolorowymi proszkami głów przyjaciół i nie tylko;-) Geneza święta wywodzi się z różnych mitów indyjskich, zależnie od wyznawanej tradycji hinduizmu
(http://pl.wikipedia.org/wiki/Holi)

Nigdy nie zapomnę widoku targu, kramów, sklepów, sklepików z kolorowymi proszkami, którymi za chwilę będą się posypywali wszyscy ze wszystkimi. Wszędzie stały usypane góry, górki, stożki, misy były pełne  kolorowych proszków w tysiącach kolorów. Proszków jednak nie kupiliśmy, ponieważ bardziej ciągnęło nas do stoisk z owocami! A jak całe to święto wygląda w praktyce, doświadczyłam na drugi dzień, przemykając przez ulice na dworzec kolejowy. Bardzo nam zależało, aby nie zostać zasypanym i pomalowanym, skoro udawaliśmy się w tak długą drogę do Nepalu. I choć w Bombaju nam się udało, to w autobusie do Katmandu, na którymś z przystanku, dostałam przez okno od kogoś. Jakiś "strzelec wyborowy" chlusnął we mnie, nazwijmy to kolorową wodą i @#$%^&*()_+, i... wszyscy pasażerowie rzucili się składać mi życzenia szczęśliwego roku :-))) W takim kolorowym ubranku, bo się nie chciało sprać, później wróciłam do Polski, po drodze zaliczając wysokość prawie 5000 metrów w trekingu pod Dhaulagiri. W sumie rok był bardzo udany. Natomiast w drodze powrotnej znowu w Bombaju, a może to już było na Goa, zaliczyliśmy inne święto. Zobaczyłam wtedy na żywo paradę słoni - takich właśnie ubranych w dywaniki, niezwykle kolorowych.

Stop klatka, wracamy do rzeczywistości!

Dziś pokazuję ozdobioną donicę albo pojemnik na różności. W każdym bądź razie pudło w kształcie donicy z mdf-u, duże - ok. 28 cm wysokie i 25 cm szerokie.Poszalałam z techniką i zrobiłam "wyduszankę-wytłaczankę" z folii pasztetowej ;-) pt: moja improwizacja na temat kwiatu lotosu - to tak na wszelki wypadek, jakby ktoś nie rozpoznał tego lotosu... Technikę tę zwą w świecie latonagemem, ale ostrożna byłabym z używaniem tej nazwy. Zwłaszcza, że działałam na  materiałach zastępczych, czyli blaszce od Jana Niezbędnego.U nas słyszałam, że to folioplastyka, bo stało obok metaloplastyki, repuserki, ale tamte robi się z grubszej blaszki. Postarzyłam wytłaczankę, złocąc, srebrząc i używając w tym celu farb akrylowych. W tym koloru 235 Ideii, to cudny koralowy kolor, ale ja bym go nazwała różem staroindyjskim.
A tak wygląda praca, którą robiłam, wspominając dawne dzieje :-)))


Pozdrawiam
Maria - decoupage-maryski.blogspot.com



Materiały, które użyłam do tej pracy, można zakupić w sklepie Kreatywnie.com (Poznań, Czesława 12)

1. Farba akrylowa o kolorze czerwonym koralowym - 235 - Idea
(Acrilico per decorazione, 235 rosso corallo, Idea Decor)


2. Klej do złoceń - Cadence


3. Folia do złoceń - Art & Craft Metal

4. Papier w słonie - Calambour





4 komentarze:

  1. Co za post! Przypomniał mi 26 godzinną podróż autobusem Nepal-Indie, chcę tam wrócić właśnie dla Holi. Pudełko jest bardzo indyjskie, zwłaszcza blaszki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...wylazło moje gadulstwo;-( w pewnym wieku to już tylko pogadać można, nic innego nie zostało! ja to bym sobie pochodziła po Tamelu, Kathmandu to moja miłość... była, ale mój mąż, który tam bywa, jak mu o tym mówię to stwierdza, ze lepiej dla mnie, co bym się za bardzo nie rozpędzała w tych marzeniach, bo to magiczne miejsce już takie nie jest jak za czasów gdy ja tam spacerowałam, ze zrobiło się takie komercyjne dla turystów:-( Teraz do Nepalu to myk samolotem, gdzie te czasy pociągowo-autobusowe?
      Ciekawi mnie tylko czy odrobiłam zadanie zgodnie z Pani "widzeniem" tego tematu? czy znowu mnie poniosło nie tylko słownie?

      Usuń
    2. Ja tu nie jestem od widzenia :) Są słonie, jest róż, zadanie jest wykonane w 100%, a blaszka to dodatkowe 100% normy :). Czekam zawsze na Pani posty jak dzieci na Mikołajki :).

      Usuń
  2. Dorotko nie dziwie sie,że czekasz...ja tez...piekne po prostu...a posty czyta się z prawdziwa przyjemnościa...pozdrawiam cieplutko bardzo :)

    OdpowiedzUsuń

Pin It button on image hover