sobota, 28 czerwca 2014

My bag, MyBoshi

Przyszedł czas na ponowne uzupełnienie zapasów MyBoshi. Nasz dystrybutor powoli nabiera koloru i paliwa dla szydełkoholików :).
MyBoshi to nie tylko czapki - tego lata towarzyszą mi szydełkowe torebki. Kolejna morska się robi, a w planach jeszcze wiele modeli, które mam nadzieję uda się zaprezentować zanim pójdą w świat.Wzór na torbę zaprezentuję wam podczas dnia otwartego z MyBoshi pod koniec sierpnia.
Serdecznie Pozdrawiam, Dorota z Kreatywnie.com




sobota, 21 czerwca 2014

Filcowanie bez mydła, czyli kilka słów o tradycji

Dzisiaj prastare słowiańskie święto (Równonoc), więc to chyba odpowiedni moment na odrobinę tradycji. Filcowania oczywiście :)

Jak już na pewno się zorientowałyście interesuję się historią i archeologią eksperymentalną. Szperam, zbieram informacje, rozmawiam z ekspertami a potem zdobytą wiedzę testuję w praktyce. Tym razem chciałabym Wam przedstawić tradycyjną technikę filcowania, czyli taką, jaką stosowano w Europie od czasów antyku (znany jest np. rysunek dotyczący manufaktury filcu w Pompejach sprzed 79 r. n.e) do XVIII w.

Tradycyjnymi artykułami wytwarzanymi w Europie z ręcznie spilśnianej wełny były m.in. okrycia głowy, kaptury, kołnierze, kaftany, wkładki do obuwia, rękawice, materace, siedziska, czapraki itp. Znano różne rodzaje filcu: od puchatych półproduktów (dzisiaj powiedzielibyśmy „prefilc”) do bardzo mocno zbitych materiałów. W zależności od przeznaczenia różniły się również w swojej grubości: od 0,5 cm do 8 cm.

No dobrze, powiecie, ale co w tym takiego interesującego? Czym tradycyjne filcowanie różni się od dzisiejszego? Ano kilkoma zasadniczymi kwestiami.

Pierwsza różnica to taka, że dawniej filc wyrabiano w płatach, które następnie cięto, zszywano i otrzymywano gotowy produkt (wyjątkiem są okrycia głowy, które robiono w dzisiejszy, bezszwowy sposób – ale to odrębny temat). A więc prostota przede wszystkim! Rzemieślnicy nie mieli czasu na kombinację z przekładkami typu: skóra (tu biję się w pierś – sama to robiłam, bo myślałam, ze tak jest tradycyjnie…) czy gruba tektura (współczesny wynalazek). Istotny był produkt finalny, jego wykończenie, a nie technika produkcji. Odbiorców guzik obchodziła  technologia wytwarzania (to dzisiaj podniecamy się, tym że np. torba jest zrobiona „bezszwowo”). Ważny był ostateczny kształt, zdobienie, no i oczywiście trwałość produktu. 

Druga  różnica między tradycyjnym a współczesnym filcowaniem leży w narzędziach. Tu znowu dostrzegamy prostotę: w Europie filcowano na płótnie, w Azji używano trzcinowych mat (m.in. obszary dzisiejszego Turkmenistanu, Kazachstanu) lub specjalnych kadziach (np. w Chinach).  I co najważniejsze: nie stosowano żadnego mydła czy innych spieniających produktów (chociaż znano np. ług czy glinkę, ale te służyły do usztywnienia, a nie do spilśnienia wełny).

To było dla mnie naprawdę epokowe odkrycie: filcowanie bez mydła. Jakkolwiek to brzmi, zabawa jest przednia :). Żeby zrobić prosty arkusz filcu, wystarczy tylko woda, gorąca woda i kawałek materiału. W przypadku wełny zdecydowanie lepiej sprawdza się wełna zgrzebna (czwarta różnica: stosowana współcześnie czesanka dawniej była używana do przędzenia. Do filcowania używano wełny zgrzebnej. Jeśli jednak nie mamy dostępu do wełny zgrzebnej - używajmy czesanki). No dobrze, po teoretycznym wstępie czas na praktykę. Jeśli interesuje Was w jaki sposób tradycyjnie sfilcować wełnę, żeby powstał np. dywanik z motywem, zapraszam do dalszej lektury. 

Piąta różnica: rewers, czyli sposób układania motywu. Dzisiaj najczęściej budujemy filcowe tło (np. torbę) a wzór układamy na końcu, nawet na lekko już sfilcowanej wełnie. Taka technika daje nam pełną kontrolę nad kompozycją: stale monitorujemy powstający wzór. Jeśli jakieś włókno zmieni swoje położenie i zaburzy nasz porządek, od razu mamy możliwość wprowadzenia poprawki. A co na to historia? W jaki sposób tradycyjnie tworzono wzory na filcowych powierzchniach?

Istniały dwa zasadnicze sposoby. Pierwszy to hafty oraz aplikacje (cienki filc, skóra lub inne tkaniny). Drugi: wzory filcowane na mokro. Nie znano jeszcze filcowania na sucho (swoją drogą, czy ktoś wie kiedy wynaleziono igłę do filcowania na sucho i ile lat ma ta technika?). Technikę rewersu doskonaliłam pod czujnym okiem mojego węgierskiego przyjaciela: Balazsa Bodnara, zawodowego filcownika, specjalizującego się w tradcyjynym sposobie spilśniania wełny.

Na początku należy rozłożyć płótno, w którym będziemy filcować naszą pracę i narysować na nim wybrany motyw. Jeśli ktoś jest biegły w sztuce rysunku, szkic nie jest konieczny, dla mnie jest bardzo pomocy. Kwestia motywów, to odrębny temat - rzeka. Następnie należy położyć kontury motywu (cienkie paski wełny)  
i wypełnić przestrzeń między nimi (płaskimi warstwami wełny).  Wzór skrapiamy delikatnie wodą i wyrównujemy palcami. 

Trzeba pamiętać, ze pracujemy rewersem – czyli widoczne będzie to, co kładziemy bezpośrednio na tkaninie (bardzo ważne, zwłaszcza przy skomplikowanych wzorach takich jak nordyckie plecionki. Tak, tak… ile to już razy przeklinałam pod nosem, kiedy na koniec zobaczyłam, co zrobiłam…).   Kiedy motyw jest gotowy, przykrywamy go tłem, czyli kilkoma warstwami wełny. Wyrównujemy brzegi. Następnie delikatnie polewamy dywan bardzo gorącą wodą,


ściśle rolujemy i zawiązujemy sznurkiem. No cóż: teraz czeka nas trochę mniej przyjemny etap: rolowanie.


Na początku rolowanie jest bardzo delikatne. Po 15 minutach rozwijamy nasz rulonik, wyrównujemy brzegi dywanika, jeśli jest zbyt suchy delikatnie skrapiamy go gorącą wodą i rolujemy z kolejnego boku. Odpowiednia ilość wody i jej temperatura jest bardzo istotna – przy tradycyjnym filcowaniu woda bardzo szybko ucieka z pracy, ponieważ nie jest w żaden sposób zabezpieczona (np. przez folię, jak to jest we współczesnym filcowaniu). Przy filcowaniu tradycyjnym należy spodziewać się lokalnych podtopień, najlepiej więc filcować na świeżym powietrzu lub w pomieszczeniu, gdzie podłoga jest wodoodporna, a zniszczenia nie spowodują ruiny domowego budżetu. 

Przy kolejnych 15 minutach rolowania możemy użyć trochę więcej siły (pomoc mile widziana)

Po tym czasie znowu rozwijamy nasz rulon i powtarzamy wszystkie czynności z kolejnych dwóch stron. Kiedy wszystkie boki zostaną „przerolowane” dywanik należy przełożyć na drugą stronę (a więc wzorem do nas). I znowu zrolować go z wszystkich czterech  stron (tym razem rolowanie może trwać po 10 minut na dany brzeg, ale za to powinno być bardziej siłowe).

Na koniec dopracowujemy brzegi i rogi dywanika, czyli filcujemy miejscowo. Na koniec naciągamy brzegi, aby wszystkie boki miały swój odpowiedni wymiar i kształt. Dywanik pozostawiamy na słońcu do wysuszenia.  Voila! Dywanik gotowy.


A my, z czystym sumieniem możemy wsunąć dobrą czekoladę. W końcu ciężko na nią zapracowałyśmy :)

Bibliografia:
1. Burkett M.E. 1979, “The Art of the Felt Maker”, Abbot Hall Art Gallery
2. Turnau Irena, 1997, “Hand felting in Europe and Asia from the Middle Ages to the 20th Century”, Instytut Archeologii I Etnologii PAN

Do wykonania pracy wykorzystałam między innymi materiały:




Wszystkie materiały kupisz w stacjonarnej pracowni w Poznaniu:
Kreatywnie.com, ul. Zeylanda 4/2 Poznań,
tel. 61 833 43 53, www.kreatywnie.com

Pozdrawiam serdecznie!
Karolina Krueger
www.welnianykram.pl

czwartek, 19 czerwca 2014

Kredowo, pożytecznie, twórczo ...

Niespodziewanie nasz warsztat stylizacji mebli zapełnił się w ostatniej chwili. Dzięki temu spędziłam kolejny inspirujący dzień będąc świadkiem realizacji waszych pomysłów na meblach, które z pozoru nie były już użyteczne. Komoda w kolorze sosny zmieniła się w ptaszkowe cudo z dwukolorowymi przecierkami i patynowaniem. Szafka apteczna zyskała cukierkowe barwy, półka nowe przecierki. Osobiście najbardzie spodobał mi się pomysł gradacji koloru na wysokim stołku. Nie widać tego na zdjęciu, ale siedzisko ma paski zebry. Dla mnie bomba!
Jutro dostawa białych farb, a w przyszłym tygodniu pojawi się kolejna - większość odcieni bieli i kremów.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com







piątek, 13 czerwca 2014

Turkusowa pracownia

Czyżby czas na zmianę nazwy? :) Ostatnio nie mogę uwolnić się od turkusu, ale teraz chyba zakończyłam działalność w tym kolorze na jakiś czas.
Dzięki nieocenionej pomocy naszej praktykantki Doroty udało się przeprowadzić metamorfozę kredensu warsztatowego.
To wiekowy mebel, który nawet tylko ze mną wiele przeszedł. Przeprowadzki, atak pleśni w wilgotnym pomieszczeniu, oczyszczanie, przechowywanie środków do decoupage i wielu innych przydasi. Odkąd znalazłam farby kredowe zamarzyłam o jego stylizacji - jest do tego jakby stworzony. Wydawało mi się, że sięgnę po szary, a tymczasem ... :)

Pozdrowienia, Dorota z Kreatywnie.com





niedziela, 8 czerwca 2014

Zatańcz ze mną...

Bardzo lubię oglądać konkursy taneczne. Te emocje, które towarzyszą tancerzom... coś wspaniałego. Nawet kiedyś (jeszcze przed ślubem) zaliczyłam kurs tańca ale chyba lepiej zostanę przy podziwianiu innych :)

Tak więc, kiedy wpadł mi w ręce ten papier nie zastanawiałam się długo - będzie obraz! Łatwo nie było, bo tło papieru nie było jednolite a zależało mi na tym aby rozszerzyć je na resztę obrazu. W ruch poszła pasta strukturalna, trzy kolory farby i różnego rodzaju pędzle. Wyszło chyba całkiem nie najgorzej :)

Teraz często na niego spoglądam i myślę sobie: "Fajnie byłoby choć raz tak zatańczyć".






Ze sklepu Kreatywnie.com wykorzystałam następujące produkty:

- ramka drewniana
- papier klasyczny do decoupage
- pasta strukturalna
- klej do decoupage

lakier wodny matowy


- farby akrylowe Idea



Wszystkie materiały dostępne są w sklepie stacjonarnym Kreatywnie.com, ul. Zeylanda 4/2 12, 60-808 Poznań, tel. 61 833 43 53 . Zapraszam.


Pozdrawiam gorąco :)
Marta

http://decofantazja.blogspot.com



Pałacowo

W stylizowaniu mebli często mimo szczerych chęci ogranicza nas forma przedmiotu. Trudno ze zwykłej ryczki uzyskać pałacowe zwiewne cudo w stylu Marii Antoniny ... Tymczasem inspirujące spotkanie warsztatowe pokazało, że zwykła komódka z Ikei może nabrać zupełnie innego charakteru dzięki reliefom, szablonom i odpowiednim barwom... Druga praca nie mniej zaskakująca i konsekwentna. Efektowność szafek na pewno wzmocnią odpowiednie gałki.
Najbliższe warsztaty planujemy na 19.07.2014.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com





wtorek, 3 czerwca 2014

Metamorfozy

Wystartował cykl warsztatów upcyklingowych, podczas których odzyskujemy funkcjonalność dawno zapomnianych mebli i nadajemy im nowy charakter. Muszę przyznać, że bardzo mnie to pochłonęło i z nowym entuzjazmem wybieram meble, które mogę zmienić i przywrócić do życia.
Z niecierpliwością czekam też na to co przyniosą uczestnicy, bo to moja niespodzianka. Stołeczki są bardzo wdzięcznym i praktycznym tematem do przeróbek - polecam.
Pozdrawiam serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com



niedziela, 1 czerwca 2014

Uroboros, czyli koło ratunkowe

Wąż połykający własny ogon. Uroboros symbolizuje obiegu czasu: proces ciągłej destrukcji i odradzania się. Cykl, który nie zniknie i będzie trwać w nieskończoność. To znak wieczności i wewnętrznej jedności wszechświata. Początek staje się końcem, a koniec początkiem. 

Czerpię z przeszłości. Historia odradza się na nowo.   

PS.
Rozmowa przy stole:
Mama, wskazując na obrazek: „Piotruś, co to jest?”   
Piotruś: „Koło ratunkowe”.


Do wykonania pracy wykorzystałam między innymi materiały:







Wszystkie materiały kupisz w stacjonarnej pracowni w Poznaniu:
Kreatywnie.com, ul. Zeylanda 4/2 Poznań,
tel. 61 833 43 53, www.kreatywnie.com

Pozdrawiam serdecznie!
Karolina Krueger
www.welnianykram.pl

Pin It button on image hover