piątek, 16 grudnia 2016

Pani ze sklepu

Kiedy kilkanaście lat temu postanowiłam poszukać sobie jakiegoś kreatywnego zajęcia wymyśliłam, że to będzie witraż. Technika wydawała mi się idealna, łączyła umiejętności rzemieślnicze z magią kolorowego szkła. Na fali tej fascynacji nabyłam odpowiednią książkę i ... utknęłam na rozdziale materiały. Jak większość publikacji z tego zakresu książka okazała się być tłumaczeniem, wiele nazw było niejasnych i pewnie na dobre porzuciłabym temat gdyby nie warsztaty. Zapisałam się, spróbowałam, byłam pod ogromnym wrażeniem i ... przekonałam się, że to kompletnie nie dla mnie, bo boję się odpryskującego szkła i przeszkadzają mi wszędobylskie odłamki, o które łatwo się skaleczyć. Mogłam jednak swobodnie skorzystać ze wszystkich profesjonalnych narzędzi, zapytać o  miejsca, gdzie można kupić materiały, spędzić ten czas na niczym nieograniczonej zabawie i zacząć szukać kolejnej interesującej techniki.

Warsztaty zawsze wzbudzają mój entuzjazm i ukryte pokłady siły. Dostarczają poczucia sensownego spędzenia czasu. Inwestuję w pożyteczne umiejętności nawet jeśli tylko na chwilę. Czasami też sprawdzam, czy warto inwestować w materiały związane z daną techniką i czy jest to coś dla mnie. Na fali tych emocji chcę zabrać ze sobą wszystko to, za pomocą czego wykonałam udany projekt.

Tak właśnie zaczęła się moja przygoda ze sprzedażą produktów hobby. Po każdym warsztacie pojawiały się pytania czy to można kupić, skąd sprowadzić, co jest najlepsze. Wciągnęło mnie testowanie różnych rozwiązań, często dość męczące łączenie preparatów i badanie tego, co aktualnie na rynku jest najlepsze.
W ten to sposób z jednej skrzyneczki powstał sklepowy regał, uzupełniony później o kolejne. Zajmowanie się tym z czasem stało się bardzo niewdzięczne i bynajmniej nie kreatywne. Stałam się niewolnikiem godzin otwarcia i asortymentu, który wymagał ciągłej gonitwy i konfrontacji z tym, że nie da się mieć wszystkiego, a Empik zawsze będzie tańszy :).
Łatwo zgubić główną wartość i motywację do zajmowania się rękodziełem. Kiedy na dobre powróciłam do warsztatów wszystko stało się prostsze. Zajmuję się tym, co lubię, a swoją energię poświęcam po prostu Wam. Z przyjemnością pakuję zamówienia interentowe i z matczyną wręcz cierpliwością tłumaczę przez telefon kilka razy dziennie "prowadzę pracownię warsztatową",  "zajmuję się prowadzeniem warsztatów". Bo miałam szczęście i znalazłam coś, co lubię robić najbardziej :).

Jeśli Twoja przygoda z rękodziełem utknęła na etapie strony z opisem materiałów, koniecznie przyjdź i spróbuj.  Nawet jeśli tym razem okaże się, że to jeszcze nie to, warto poszukać. Im szybciej tym lepiej :)

Pozdrawiam Was serdecznie
Dorota z Kreatywnie.com





2 komentarze:

  1. Przeczytałam z rozrzewnieniem, podziwiam kreatywność. Pięknie, że tworzysz to, co lubisz
    "Łatwo zgubić główną wartość i motywację do zajmowania się rękodziełem." - chyba to nie dotyczy Ciebie. Jesteś zbyt zaangażowaną osobą, kochasz to, o robisz. :)
    Pozdrawiam http://domklary.com/

    OdpowiedzUsuń

Pin It button on image hover