poniedziałek, 29 maja 2017

Mój sposób klejenia na żelazko, DIY, tutorial

Po co właściwie jest to klejenie na żelazko? Żeby było wygodniej!
Czasami mam do przyklejenia całą serwetkę, np. chciałabym okleić całą tacę. Zdarza się, że oklejam nietypowy kształt - np. serduszko, w filmie poniżej całe jajo. Sięgam wtedy po żelazko.
Często czytam - przyklejanie na żelazko jest bez sensu, bo serwetka wstaje podczas lakierowania. To może być opinia tylko tych osób, które coś tam przeczytały, ale nie do końca i szybko pobiegły próbować. Sama tak mam. Entuzjazm mnie rozpiera, kiedy zabieram się za malowanie. Prasowanie to połowa sukcesu.
Kto dotrwał do najważniejszego?
Uprzedzając pytania o to jak pomalowałam jajo - omówię tą technikę w osobnym materiale :).

Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com

video

środa, 24 maja 2017

Nogi, nogi

Jest 2011, urządzam swoją wiejską pracownię w zabytkowym budynku gospodarczym z 1936 roku. Czerwona cegła, klimat sprzyjający twórczej pracy. Wymieniłam drzwi, wpada mnóstwo światła. Pomieszczenie, które kiedyś służyło zwierzętom, później jako warsztat samochodowy przeszło kompletną metamorfozę. Teraz czeka już tylko na stoły.
Mam sprawdzonego stolarza, który wykonał specjalny komplet mebli do pracowni w Poznaniu na zamówienie, dlatego wiem do kogo się zwrócić. Przesyłam dokładne wymiary z prośbą o tą samą podwyższaną konstrukcję. Dzięki dodatkowym 15 centymetrowym kołkom i otworom w nogach stołu będzie można przy nim stać i wygodniej rozkładać wełnę lub rolować filc.
Stoły dojeżdżają na czas. Są złożone do transportu, będę mogła je skręcić na miejscu w pracowni. Rano z zapałem zabieram się do pracy. Odpakowuję meble i ... nie wierzę własnym oczom, ale one nie są podwyższane, tylko skracane. Czyli stolarz z każdej nogi odciął po 15 cm zamiast je dodać.
Siadam z wrażenia na podłodze. Zostało mi kilka dni do terminu pierwszego warsztatu. Zajęcia da się poprowadzić, ale stoły kosztowały majątek i nie rozwiązują mojego problemu z wysokością. Wyglądają groteskowo - ogromne blaty na wysokości około 50 cm. Nie wiem jak mam podejść do tej sytuacji, ale jestem tak sfrustrowana, że pisząc do stolarza użyłam sformułowania "nie prowadzę przedszkola" :). Ostatecznie udaje się po prostu wymienić same nogi za niebagatelną kwotę 500 zł. Jak się łatwo domyślić z usług stolarskich więcej nie skorzystałam, wspomnienia bezcenne :).

Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com

poniedziałek, 22 maja 2017

Mój ulubiony sposób na klejenie serwetek, DIY, tutorial

Mieszkam w kraju o najlepszym z możliwych zaopatrzeniu w materiały hobby, więc nie kleję białkiem, wikolem ani magikiem. Nie będę też gotować kleju z mąki :).

Z całej masy klejów do decoupage pozostaję w stałej i zażyłej relacji z Modge Podge Heritage, 2w1 Pentartu i klejem hobby Pentartu (do wykorzystania na żelazko lub do mikrokulek). Mój idealny klej to taki, który jest lekki, śliski i idealnie bezbarwny po wyschnięciu. I nic nie będę do niego dodawać.
Dobry klej umożliwia bezawaryjne wygładzanie serwetek, nie marszczy papieru klasycznego i nie zostawia smug na czarnym kolorze.
Tylko tyle i aż tyle.
Bez względu na to jaki produkt wybierzesz, istnieje kilka sprawdzonych sposobów na to, żeby wygodnie i estetycznie przyklejać cienkie serwetki. Jednym z nich jest metoda, którą z tego co pamiętam wypracowała Gabi Sólyom, a ja nauczyłam się jej od Beaty Wośkowiak. Chodzi o to, żeby na nałożony klej wmasować i wtłoczyć serwetkę palcami. Ilość kleju powinna być minimalna, rozcieram go starannie w dwie strony. Klej nie może być mokry.
Nagrałam krótki film o tym jak przyklejam serwetkę lub papier ryżowy. O papierze klasycznym będę jeszcze wspominać w osobnym materiale.

video


Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com

środa, 17 maja 2017

Propozycja nie do odrzucenia

Na prośbę klientki jestem umówiona z jej szefem, właścicielem sporej firmy, będącej blisko kreatywnego zaopatrzenia. Wchodzi do mojej skromnej pracowni akurat w trakcie rozpakowywania dostawy, jest bałagan i zamieszanie. Sadzam go przy warsztatowym stole przykrytym ceratą i oferuję kawę, ale widzę, że chce przejść do sedna. Musiał schylić głowę, żeby przejść przez drzwi, jest ogromnie pewny siebie i przykłada wagę do metek, symboli statusu. Zauważam przede wszystkim, że jego asystentka się go po prostu boi. Gdyby mogła, rozłożyłaby przed nim czerwony dywan.
Pada propozycja. Chce współpracy, przejęcia marki Kreatywnie.com, zapewnienia nowej przestrzeni, nowych możliwości do rozwoju warsztatów. Jak twierdzi zapewnia nieograniczony dostęp do środków inwestycyjnych i partnerską umowę. Ma wizję miejsca z klimatem, popularyzowania rękodzieła poprzez warsztaty. Widać, że jest znudzony dobrze prosperującym przedsięwzięciem i szuka nowych wyzwań.
Zajmuje mi dłuższą chwilę, zanim zbiorę myśli. Nie chcę zareagować emocjonalnie, choć na pewno nie udaje mi się ukryć drżenia głosu.
"Proszę Pana, dziękuję za propozycję, jest dla mnie wyróżnieniem, ale wolę pracować na własny rachunek. Nigdy nie będziemy dla siebie równorzędnymi partnerami, dlatego to się nie uda".
Powiedziałam to, co poczułam. Nie miałam na myśli różnicy w kapitale i przewagi decyzyjnej, choć mógł tak to odebrać. Chodziło mi o mój potencjał, wartości i wolność wyboru. Pieniądze to rzecz wtórna.
"Tylko, że ja i tak otworzę takie miejsce. Z Panią czy bez. Proszę tylko później nie mówić, że nie uprzedzałem".
W Poznaniu nie otworzył. Od tego spotkania minęło 10 lat, a ja z tym samym zapałem rozwijam moją pasję. Robię swoje.



poniedziałek, 15 maja 2017

Lekcja BHP

Było o nożu i widelcu, czas na zmywanie :). O tym jak poprawnie pielęgnować narzędzia, a głównie pędzle dowiaduję się właściwie ciągle. Odkrywam nowe media, mydła i teorię mam opanowaną perfekcyjnie. Kiedy jednak po warsztacie stoję nad kilkudziesięcioma pędzlami zamoczonymi w wodzie ... hmm, no cóż, nie jestem w tym najlepsza ... 
Jeśli jednak dysponujesz 3-5 ulubionymi pędzlami (ja też takie mam schowane w sekretnym miejscu i głaskam je z czułością :) na pewno dasz radę uniknąć usztywnienia i zniszczenia narzędzi.

Na początku wystarczy, jeśli nałożysz mydło do wnętrza dłoni i będziesz pocierać pędzlem okrężnymi ruchami. Zwróć uwagę, żeby nie robić tego zbyt energicznie, nie chcemy pędzla uszkodzić. Łapiemy końcówki włosia i delikatnie poruszając pędzlem powodujemy, że mydło dociera aż do nasady. Płuczemy dokładnie i najlepiej jeśli pędzel może schnąć na leżąco. Zapobiega to usztywnianiu włosia u nasady, bo woda z resztkami farb i kleju nie spływa do nasady.

Bardzo dobrze sprawdza się mydło z oleju lnianego, które doskonale myje pędzle od wosku lub szare.

Nie używaj ani lodowatej, ani gorącej wody. Zbyt ciepła woda "ścina" niektóre preparaty - np. transfery, z których robi się coś w rodzaju gumy do żucia - nie do ściągnięcia :(. Między innymi dlatego do transferów używam płaskich gąbek.

Lekko usztywnione pędzle można uratować np. płynem Pentartu lub Stamperii. Jest to preparat na bazie alkoholu, przeznaczony do czyszczenia i renowacji pędzli. Płyn bardzo dobrze się sprawdza w przypadku farb akrylowych, klejów, lakierów wodnych i innych produktów na bazie wody. Postępujemy podobnie jak przy myciu - nasączamy pędzel, można go na trochę odłożyć, a potem wytrzeć i osuszyć.

Do mycia szablonów z farby akrylowej znajdziecie specjalny preparat: np. czyścik do szablonów w sprayu Pentart. Jeśli ktoś ma kilka szablonów można je myć po każdym użyciu. Jeśli jednak podczas warsztatu zużywam średnio kilkanaście sztuk musiałabym skupić się na ich czyszczeniu, a nie na uczestnikach zajęć. Próbowałam poprosić, żeby każdy umył szablon po sobie - skutek to wyrwane detale i mnóstwo uszkodzeń, bo każdy chciał być bardzo dokładny :). Tak więc szablony odkładam i po kilku warstwach, raz na parę miesięcy spryskuję je płynem Pentartu i wycieram ostrożnie. Niestety preparat nie działa na farby kredowe :(.

Wszystko to zobaczycie na krótkim filmie z BHP:
video

Macie swoje doświadczenia, dzielcie się :)

Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com

wtorek, 9 maja 2017

Moje sprawdzone narzędzia do podstawowych technik w decoupage

Dziś trochę o narzędziach w decoupage. Nie o wysokobudżetowych fanaberiach, ale absolutnych podstawach, coś jak o nożu i widelcu :).
Zaczynając przygodę z decoupage zupełnie się nad nimi nie zastanawiałam. Pracowałam tym co miałam pod ręką. Refleksja "aaaa, to o to chodziło" przyszła lata później, kiedy szkoląc się jako instruktor nabywałam kolejnych umiejętności nie dlatego, że jestem tak utalentowana, a dlatego, że ktoś włożył mi w rękę odpowiedni pędzel.
Tak powstała lista narzędzi niezbędnych na początek, aby nowa pasja okazała się pasmem sukcesów, a nie frustracji. Nagrałam dla Was krótki film, na którym dokładnie opisuję każdy element. Trochę demonstruję użycie na przykładzie projektu chustecznika, który wykonujemy na zajęciach dla początkujących. Prezentuję własne pędzle, niektóre z nich mają kilka lat, stąd niezły stopień zużycia. Mając ten żelazny zestaw można śmiało sięgać po coraz trudniejsze zadania. Jeśli ktoś lubi papier klasyczny warto sięgnąć dodatkowo po nożyk obrotowy z samozasklepiającą podkładką. Nie jest niezbędny, ale mi osobiście wycina się nim szybciej niż nożyczkami.
Niektóre narzędzia przydają się w ilości większej niż jedna sztuka. Powód jest dość prozaiczny, wybrane preparaty nie znoszą kontaktu z wilgotnymi, dopiero umytymi pędzlami, a tym bardziej gąbkami :).
Małe zadanie dla uważnych. Których pędzli brakuje na początkowym zdjęciu? Na szczęście sobie o nich przypomniałam i znalazły się na filmie. Już niedługo nagrania będą również z narracją, nie tylko z napisami. Pracuję nad dykcją :).

video


Zestaw jest dostępny internetowo w absolutnie oszałamiającej cenie pakietowej :). Kliknij TUTAJ i sprawdź.


Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com

poniedziałek, 8 maja 2017

Do pierwszej dostawy

Kreatywne życie to również dziesiątki relacji z dostawcami. Na samym początku swojej drogi spotkałam osobliwą parę, która "będąc w biznesie od lat" starała się wręcz odstraszać potencjalnych adeptów do sztuki bycia kreatywnym instruktorem. Tym samym weryfikowali rynek, bo niektóre co słabsze psychicznie osoby nie wytrzymywały nawet ich szkolenia :).
Pamiętam, że z mieszaniną fascynacji i obawy obserwowałam ich firmę czując jednocześnie wewnętrzny sprzeciw przed szufladkowaniem mnie do grona nauczycieli jedynego słusznego dostawcy produktów kreatywnych.
Aż nadszedł wielki dzień otwarcia mojej pracowni na Poplińskich. Skończyły się czasy noszenia skrzynek, w końcu mogłam ustawić swoje materiały na własnych półkach. Poczyniłam zamówienia kreatywnych produktów na dzień otwarcia, który był zaplanowany tuż po grudniowych targach sztuki w Poznaniu, była zima 2007. Mój zaufany i główny dostawca również był na targach, osobiście. Bardzo ważne zamówienie na OTWARCIE PRACOWNI wraz z ekspozytorami oczywiście przyjechało i ... okazało, że najlepiej będzie jeśli je sobie sama odbiorę z targów i zaniosę do pracowni. Ci, którzy u mnie bywają wiedzą, że nie należę do siłaczy (to się trochę zmieniło :) i mam 150 cm wzrostu. Pomijając to - jestem po prostu kobietą, a jedna duża paczka z materiałami plastycznymi waży zwykle około 20 kg. Koniec tej historii był taki, że rozwścieczony moim uporem dżentelmen pojechał w końcu na Poplińkich ze Śniadeckich (5 minut), zrzucił wszystko na zaśnieżony chodnik kilkadziesiąt metrów od pracowni i .... dopiął swego. Ciągnąc i pchając paczkę po paczce podjęłam decyzję i rozpoczęłam żmudny ale jakże owocny proces poszukiwania uprzejmych i kulturalnych dostawców i importerów, na których można polegać! :) To była niesamowita podróż i mimo, że sprzedaż produktów hobbystycznych to aktualnie marginalna część mojej działalności jestem jak chodzący facebook z twarzami najlepszych, sprawdzonych i zaprzyjaźnionych kreatywnych producentów, importerów, pośredników. Słowem tych, bez których polski rynek hobby by nie istniał.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com










czwartek, 4 maja 2017

Jak kożuch na mleku

Jestem w sali relaksacyjnej w Świętokrzyskim Centrum onkologii w Kielcach. Sama nazwa robi na mnie spore wrażenie. Wnosząc materiały upuszczam wiaderko z pędzlami, które rozsypują się po korytarzu. Zbieram wszystkie pospiesznie myśląc: "kiepski początek". Przede mną dwadzieścia pięć par wpatrzonych oczu w oczekiwaniu na ciąg dalszy. Przejechałam jakieś 400 km żeby poprowadzić kilkudniowe zajęcia dla terapeutów ze wszystkich pobliskich placówek. To dla mnie bardzo ważna grupa, bo wiem, że dzięki nim moje techniki posłużą jako elementy arteterapii setkom, a może tysiącom osób. Właśnie wyliczam kolejne kroki tego co będziemy robić i ... uświadamiam sobie, że nie wzięłam suszarek.
Wyobrażacie sobie 25 osób czekających na naturalne schnięcie każdej warstwy farby, medium, kleju, lakieru podczas warsztatu? Ja nie bardzo. Zrobiłam się na zmianę zielona, biała i całkiem zaróżowiona zanim zaczęłam myśleć i mówić dalej. Odrzuciłam pomysł "zostawiam wszystkich i bijąc rekordy prędkości pędzę do najbliższego sklepu". Jestem przecież w szpitalu! Z pokorą przyznaję się do błędu w pakowaniu i po chwili kilka suszarek pojawiło się na sali. A z nimi zaciekawieni pacjenci. To były jedne z najciekawszych i najbardziej inspirujących zajęć, które prowadziłam. Od tej pory do pakowania używam po prostu listy, dzięki której niczego nie zapominam.

A Wam zdarza się suszyć prace suszarką czy stawiacie na naturalną cyrkulację powietrza? Jeśli suszarką, pamiętajcie koniecznie o poruszaniu ręką i odpowiedniej odległości. Rozgrzane powietrze z bardzo bliska tworzy efekt kożucha na mleku - powierzchnia wygląda na suchą, a pod spodem mamy zupełnie płynną warstwę preparatu, która nie odparowała ...

Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com

 

wtorek, 2 maja 2017

Znikająca serwetka ... DIY, tutorial

Obiecałam pokazać Wam co zrobić z białą serwetką, kiedy nie chcemy lub nie możemy jej wyciąć, a mamy nieco ciemniejsze tło. Przy tej okazji wypróbowałam farby Renasansu Ambiente Chalky Colors. Kupiłam sobie niedawno niewielki zestaw startowy, bo zaintrygował mnie wosk na bazie wody. Muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem. Podkład wiążący z podłożem ma super konsystencję, krycie i szybko schnie. Moim zdaniem nadaje się po prostu jako podkład uniwersalny do różnego rodzaju farb akrylowych. Potestuję jeszcze na plastiku i pleksi, ale już mi się podoba. Farba akrylowa o kredowym wykończeniu również bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Obiektywnie rzecz biorąc ma wszystkie właściwości kredówki. Nad woskiem jeszcze pracuję.
Podczas zdobienia bobinki użyłam transferu i grafiki ze strony:
http://thegraphicsfairy.com/victorian-graphic-dress-form-with-corset/
O samym transferze przeczytacie: TUTAJ

O co chodzi w tym mini projekcie? Żeby pokazać jak wyrwana biała serwetka podczas przyklejania na ciemniejsze tło praktycznie się "rozpuszcza".
Dzięki temu unikam wycinania motywów. Czasami jest to nawet niemożliwe, bo przyklejam np. napis.

Potrzebujesz:
Deseczki z dekorem
Farby Ambiente Chalky Colors
Podkładu
Nadrukowanej serwetki na białym tle
Wosku
Stempla i tuszu
Lakieru z połyskiem Pentart - zamiast kleju

Deseczkę maluję podkładem. Przy okazji - primery i gesso staram się zawsze wetrzeć w powierzchnię w małej ilości. Chodzi o to, żeby podkład spełnił też fukcję zatykającą pory - gruntującą. Byłam ciekawa jak primer poradzi sobie z przyczepnością do żywicy, która była dość gładka, dekor pokrył się bardzo dobrze.
Tutaj mała niespodzianka - gruntowanie na filmie. Zobacz jak wcierać gesso lub primer.
video

Na wyschnięty podkład nakładam farbę Chalky Colors.
Odbijam stempel z napisami.
Na wyschnięty tusz nakładam niewielką ilość lakieru z połyskiem. Rozcieram go w różne strony, tak żeby był klejący, ale nie mokry.
Palcami wtłaczam serwetkę w lakier. Dzięki temu uniknę zmarszczeń.
Teraz najważniejsze - tym samym lakierem dociskam serwetkę z góry i ... czary mary biała obwódka z papieru znika, zostaje sam wydruk. Na zdjęciu poniżej widać "rozpuszczoną" serwetkę w górnej połowie, dolna jeszcze jest widoczna. Przy okazji zaczął mi się rozmazywać tusz! :). Nauczka na przyszłość żeby popsikać go lakierem w sprayu przed rozpoczęciem klejenia.
Na koniec bielenie suchym pędzlem.
Całość woskujemy, polerujemy i gotowe! Bobinkę można owinąć koronką i posegregować domową pasmanterię.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com

piątek, 28 kwietnia 2017

Mniej znaczy więcej

Zmieniam lokal na większy. Organizuję przeprowadzkę pracowni w siódmym miesiący ciąży, pracuję ponad siły. Ta zmiana odpowiada moim marzeniom o rozwoju, ale już po rozstawieniu mebli czuję podskórnie, że coś jest nie tak. Wszyscy są jej przeciwni, koszty utrzymania są ogromne, a ja za chwilę zniknę żeby opiekować się maleństwem.
Co jeśli moja intuicja mnie tym razem zawodzi, a ja rzucam sie w wir pracy i decyzji po to, żeby uciec przed nieudanynym małżeństwem? Takie myśli są jak sekunda w codziennym wielogodzinnym wirze zdarzeń. Uśmiechnięci pracownicy zastępują mnie podczas nieobecności, jednak terminarz warsztatów zaczyna świecić pustkami.
Właśnie wtedy w moim własnym domu kryzys małżeński sięgnął apogeum. Wszystkie granice zostają przekroczone, a ja chaotycznie wrzucam coś do samochodu i wyjeżdżam z synkiem do Poznania. Myślę "to jest pożar, wszystko właśnie się spaliło, bezpowrotnie". Wiem, że nie wrócę. Pamiętam stację benzynową, zapach kawy i serce, które łopotało tak silnie, że zastanawiałam się czy to nie zawał.
Nocuję w pracowni. To moje bezpieczne centrum dowodzenia. Kupuję garnki, używane ubrania. Długie tygodnie szukam mieszkania. Prowadzę firmę, składam pozwy, szukam nowej pracy. Wokół mnóstwo ludzi i tylko nieliczni zauważają, że cokolwiek się dzieje. Właśnie oni wspierają i wymyślają gdzie jeszcze iść i kogo prosić o pomoc. Krok po kroku rekonstruuję moje życie sprzed małżeństwa. To dla mnie nadludzki wysiłek, ale jest coś, co daje mi dużo siły. Codziennie spotykam kobiety, siadają wokół warsztatowego stołu i zanurzają dłonie w wełnie, farbie, papierze. Opowiadają o życiowych zakrętach, a każda z nich bardzo docenia moją dyskretną obecność jako instruktora. Prowadzę za rękę, inspiruję, dodaję odwagi. Dostaję promienne uśmiechy i widzę jak opuszczają pracownię wypoczęte i zaskoczone swoimi zdolnościami. Uwielbiam dzielić się swoją pasją, to daje mi siłę i nieustannie rozwija. 

***
Gościłam u siebie niedawno kadrę poznańskiego przedszkola na zajęciach z nowych technik. To dla mnie wyróżnienie móc Was uczyć.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com


poniedziałek, 24 kwietnia 2017

A Ty jak korodujesz? DIY, tutorial

Absolutnie każde warsztaty to dla mnie skarbnica wiedzy na tematy czasami od siebie bardzo oderwane. Podczas ostatniego spotkania z Powertex odkryłam na nowo pigmenty. Okazało się, że poza oczywistymi dla mnie sposobami ich użycia, można z nich wyczarować efekt rdzy w kilka minut. Dla mnie rewelacja - ponieważ jest mi potrzebny na warsztatach, a sposób z proszkiem metalicznym zajmuje około 12-24 godzin.
Poniżej moja mała instrukcja krok po kroku w skrócie i tradycyjnie zdjęcie po zdjęciu.



Potrzebujesz:
pasty heavy body
pasty mineralnej metalicznej
pigmentów: ochra, czerwona ochra, mocca
szpatułki
tekturki
wosku turkusowego

Nałóż pastę mineralną na tekturkę w dość dużej ilości, oczyść brzegi.
Na tacce wymieszaj pigmenty z pastą żelową.
Wcieraj "rdzę" okrężnymi ruchami w pastę metaliczną.
Całość można spatynować turkusowym woskiem.
Gotowe! Zardzewiałe okucie w 5 minut! :)

Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com

czwartek, 20 kwietnia 2017

Polub wyrywanie



Technika serwetkowa to pochodna techniki decoupage i powstała z myślą o naszych podstawowych potrzebach: ma być wygodniej, szybciej i taniej. Serwetki są łatwo dostępne i nie kosztują dużo, papier jest cienki więc po przyklejeniu łatwiej go zabezpieczyć. Zamiast spędzać czas na wycinaniu - wyrywamy motyw pozostawiając około 0,5 cm tła dookoła. Taki jest właśnie sens użycia techniki serwetkowej. Cienkie jak mgiełka, przyklejone motywy wyglądają jak ręcznie namalowane.

Pracochłonne wycinanie niektórych uspokaja i jest nieodłącznym elementem procesu tworzenia, warto jednak wtedy sięgnąć po papier klasyczny.
Kiedy podczas warsztatów podaję serwetki uczestniczki rozglądają się za nożyczkami i mało kto widzi na początku sens wydzierania. Nikt go na początku nie lubi :). 
Tymczasem serwetka o dobrze dobranym kolorze tła (dla mnie mogłyby istnieć po prostu białe) i motyw o postrzępionych brzegach potrafią zaoszczędzić nam mnóstwa pracy. Cięcia papieru wymagają większej ilości warstw lakieru i bez cieniowania często wyglądają jak naklejka.
A co zrobić kiedy mamy przedmiot np. w kolorze błękitnym i białą serwetkę? O tym następnym razem, mam sprawdzone sposoby.
A Wy? Wyrywacie czy wycinacie?

Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com




czwartek, 13 kwietnia 2017

Wesołych Świąt!

Przed nami kilka dni dla rodziny i czas na zasłużony odpoczynek.
Wszystkim tym, którzy tak jak ja robią właśnie małą przerwę ze względu na choróbsko - dużo zdrowia!
Mokrego Dyngusa!
Serdecznie Was pozdrawiam, Dorota z Kreatywnie.com


wtorek, 28 marca 2017

Co wybierzesz?

Czy czujesz różnicę między gotowaniem zbalansowanego i pysznego posiłku, a delektowaniem się gotowym daniem w restauracji? Między stylizacją zapomnianego taboretu, który stanie się meblową perełką, a kupnem nowego w markecie meblowym? Między napisaniem posta na bloga, a buszowaniem godzinami po blogosferze?
Kiedy w natłoku obowiązków i codziennej gonitwie wybieramy za dużo opcji numer dwa, nie czujemy się szczęśliwi. Czas przemyka między palcami, a my tracimy równowagę między dawaniem a braniem.
Mały eksperyment: wyłącz samochodowe radio, zdejmij słuchawki, wycisz telefon i skup się na wyjątkowo uprzejmym zachowaniu na drodze jako kierowcy. Jest różnica prawda?

Przyznaję, że mając pod ręką tony materiałów plastycznych i farb jest mi łatwo sięgnąć po kreatywne aktywności. Staram się też twórczo wykorzystać to co mam zamiast sięgać po kolejne nowości.  Pisząc bloga łapię przeciwwagę do czytania i oglądania.
Z czystą premedytacją oddaję się twórczym eksperymentom, nawet jeśli ryzykuję zmarnowanie materiału. Bardzo też lubię przełamywać swoje ograniczenia i stereotypy. Czasami wychodzi, czasami nie, ale zawsze mam z tego ogromną radość podczas działania.
Ponieżej najnowszy projekt, domowe ptactwo, przestrzenna rzeźba powertex. Perliczka jako symbol wesołego gadatliwego towarzystwa idelanie wpisuje się w profil warsztatowy :).
Warsztaty: http://www.kreatywnie.com/?t=page&s=1&d=414

Jestem ogromnie ciekawa Waszych kreatywnych wyborów.

Pisząc ten tekst wykorzystałam materiał z artykułu: http://livingexperiment.com/creativity-vs-consumption/

Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com



środa, 22 marca 2017

Z przeniesienia

Lubicie czekać 12 godzin, aż coś wyschnie, a później mimo precyzji aptekarza drżeć o wynik? Ja nie :). Przenoszenie grafik to temat o tyle problematyczny, że preparaty bywają kapryśne, wymagają sporej wprawy, a powinny wyjść na kursie osobom kompletnie początkującym. Bo jak tu wypuścić kogoś z dziurawą grafiką do domu? :)
Na szkoleniu z techniki powerprint prawie oniemiałam na widok tego, że są media, które można bezkarnie potraktować żelazkiem, a efektem będzie stabilna i wygodna baza do przeniesienia grafiki.
Dodatkowo wpadł mi w ręce tłoczony, dekoracyjny naturalny papier o niesamowitej strukturze przypominającej drewno. Podczas sobotniego kursu chciałam sobie tylko przygotować tło do dalszej pracy, ale stopniowo wyłaniało się coraz więcej. Tym razem obraz robiłam dla siebie, chciałam już dawno zająć się grafiką z drzewem. Wykorzystałam materiały recyklingowe, ulubiony szablon i powerprint. Projekt warsztatu już jest gotowy, jeśli macie chęć przynieście własne grafiki: http://www.kreatywnie.com/?t=page&s=1&d=412

Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com.



poniedziałek, 20 marca 2017

Nie wyrzucaj, wykorzystaj ...

Podczas jednego warsztatu używam średnio kilkudziesięciu pędzli. Stoją w wiaderkach i można po nie sięgać dostosowując rozmiar, miękkość, uchwyt.
Łatwo sobie wyobrazić, że myjąc je hurtowo trudno mi skupić się na dokładnym czyszczeniu każdego z osobna, płukaniu i odsączaniu. Kolejnego dnia zwykle nie zdaję testu na dokładność, bo połowa pędzli jest zwyczajnie lekko usztywniona ... Degraduję je po jakimś czasie do tych gorszych, później do patyn i wosków, ale wyrzucam bardzo rzadko. Skutek jest taki, że na komodzie piętrzą się pojemniki z pędzlami w różnym stanie. Podczas weekendu z Powertexem Ania zainspirowała mnie pomysłem na ich konstruktywne wykorzystanie. Tak powstała postać Pana Pędzla. Od dawna tak dobrze się nie bawiłam robiąc cokolwiek. Dobry humor udzielił się wszystkim, zwłaszcza przy kształtowaniu twarzy.
Z czystym sumieniem mogę zrobić przegląd moich zasobów usztywnionych pędzli i zacząć zastanawiać się nad pędzelkową rodziną :). Projekt warsztatu jest już gotowy: http://www.kreatywnie.com/?t=page&s=1&d=413
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com





piątek, 17 marca 2017

2 techniki malarskie, które przydadzą się do stylizacji mebli farbami kredowymi, DIY, tutorial

Początek przygody z farbami kredowymi to zwykle euforia. Jak to, bez szlifowania mogę tak po prostu malować? I nowy mebel będzie funkcjonalny?
Nagle odkrywamy ile przedmiotów mamy wokół siebie i co jeszcze można przerobić. Zanim jednak zabierzecie się za stół czy trzydrzwiową szafę proponuję Wam rzucić okiem na 2 proste techniki malarskie, dzięki którym Wasze stylizacje będą czymś więcej niż zmianą koloru ...

1. Przecierka suchym pędzlem
To technika malarska, która bez użycia papieru ściernego pomaga w uzyskaniu efektu shabby chic. Wystarczy pędzel z włosia szczeciniastego, najlepiej zaokrąglony i umiejętnie nałożona wierzchnia warstwa farby. Chodzi o to, żeby pędzel był prawie suchy, a ilość farby bierze się z ilości pociągnięć. Nie bez znaczenia jest też strukturalny sposób położenia pierwszej warstwy farby, który uwydatnia jasny kolor. Spróbujcie tego samego z kilkoma odcieniami farby kredowej.




2. Podwójne przyłożenie szablonu
Nie będę pisała o samym używaniu szablonów, bo każdy kto był na moich warsztatach widział kolekcję, wie, że zbieram szablony i jestem ich kompletnym fanem. Mam je na meblach, ścianach i drobnych przedmiotach użytkowych. Ciekawe jest natomiast podwójne przyłożenie tego samego szablonu z wykorzystaniem kontrastowych kolorów. Wykonujemy je z małym przesunięciem w taki sposób, że ciemny kolor stanowi rodzaj cienia. Jest do doskonała technika do zastosowania na stylizowanych szyldach i ogólnie w liternictwie, choć nie tylko.






Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com

wtorek, 14 marca 2017

Gościnnie

Miniony weekend był wyjątkowo obfity w imprezy edukacyjne dla instruktorów. Jak wybrać, kiedy każdy temat to nowe warsztaty, fascynujący prowadzący i ogromna ilość inspiracji na przyszłość? Zdecydowałam się na powertex, ponieważ ten warsztat wybrałam już kilka miesięcy temu.
Pobudka o 5.00 rano, prowiant, dziecko pod opieką. Czułam się jakby ktoś podarował mi wyjazd na SPA, choć to bardziej wyjątkowy sposób na wypoczynek.
Uwielbiam uczestniczyć w warsztatach po drugiej stronie, a Ania to instruktorka, z którą współpracuje mi się bardzo harmonijnie i udziela mi się jej spokój :).
To uczucie, kiedy wracasz do domu z kartonem nowych prac, głową pełną pomysłów i kiedy zasypiasz malując w myślach ... :)
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com


czwartek, 9 marca 2017

Pokrewne dusze w jednym miejscu ...

Czy macie czasami ochotę spróbować czegoś nowego, a jednak coś skutecznie Was od tego powstrzymuje? Wiek, to co wypada, odległość, "nie mam czasu", obawa przed ośmieszeniem? Jak każdy miewam podobne przemyślenia, ale staram się z tym walczyć. Odkąd zaczęłam regularnie ćwiczyć i polubiłam sport nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Codziennie spotykam kobiety odważne, dzielne, które w poszukiwaniu pasji często przemierzają naprawdę wiele kilometrów. Jak Ta z poniższego opowiadania ...

Zofia uwielbiała swoją pracę. Czuła się jak poławiaczka pereł. Najbardziej lubiła dzieci trudne, takie które nie mogły rozwinąć skrzydeł, tylko dlatego, że przytłaczała je rzeczywistość postpegeerowskich baraków. Tymi uczniami zajmowała się najchętniej. Przez lata metody pracy stały się jej nawykiem, ale okazało się że już nie pasują do nowej zmieniającej się rzeczywistości. Przeniesiono ją najpierw do biblioteki, a później na wcześniejszą emeryturę.
Była pewna, że ten moment będzie wyjątkowy - w końcu mieć czas tylko dla siebie, nadgonić odkładane lektury, częściej spotykać przyjaciół. Nie wiadomo dlaczego teraz snuła się z kąta w kąt. Trochę rozgoryczona, trochę znudzona sobą. Po kilku tygodniach robienia porządków i czytania dopadła ją apatia. Znalazła na strychu kilka worków z włóczkami. Kiedyś tak bardzo to lubiła, jeden film, jedna czapka, szalik, rękaw. Miękki, jedwabisty materiał pod palcami i powtarzalność jak mantra. Wpisała w przeglądarkę "jak zrobić warkocz" i wśród wielu innych informacji znalazła notatkę o spotkaniu robótkowym. Chwilę się zastanawiała, czy w ogóle wypada jej tak po prostu się pojawić i nad tym, że na pewno będzie tam sama młodzież. Postanowiła jednak od razu iść po bilet na dworzec żeby się nie rozmyślić.
Otworzyła drzwi i aż się cofnęła w pierwszym odruchu. Tyle kobiet, taki gwar, dziergały z wypiekami na twarzy. Weszła do środka i dała się ponieść atmosferze. Kolory, rozmowy, kawa i tyle pokrewnych dusz w jednym miejscu. Będzie tu wracać tak często jak się da, nawet jeśli miałaby jechać ostatnim pociągiem. Nagle stała się bardzo zajętą osobą. Czuła się częścią tej kreatywnej społeczności. Nabrała odwagi, żeby próbować nowych rzeczy i poszukiwać różnych technik. Na warsztatach nie tęskniła za dawną pracą.
***
A poniżej impresje z moich wiosennych zmagań z nowym tworzywem. Żywica perłowa Pentart wymaga pewnej uwagi, ale jeśli nie przegapi się momentu schnięcia pięknie się wygina.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com





poniedziałek, 6 marca 2017

Lekko i metalicznie, sospeso w drugiej odsłonie

Kontynuując wątek wypukłości, dziś o sospeso w wersji metalicznej. Folię można okleić ne tylko papierem ryżowym, tkaniną czy papierem, ale również szlagmetalem. To doskonałe rozwiązanie do projektów biżuteryjnych, ale przydaje się również w czasie świąt. Trzeba tylko pamiętać, że szlagmetal jest dość ciemny i serwetki stracą barwy. Dodałabym więc papier ryżowy jako podkładkę.
W tym sezonie przemówiły do mnie dwudziestocentymetrowe pisanki z biskwitu i wkradły się elementy mixmediowe. Od jakiegoś czasu testuję intensywnie body gel - nowa pasta żelowa, która doskonale nadaje się jako klej do gazy i tekturek. Wykorzystałam folię sospeso podmalowaną nieregularnie białym podkładem gesso. Farbę metaliczną dodałam zupełnie na końcu.
Okazało się, że zrobienie zdjęcia srebrnym dekoracjom to nie lada wyzwanie ...
Wielkanocne warsztaty o sospeso: http://www.kreatywnie.com/?t=page&s=1&d=330
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com



wtorek, 28 lutego 2017

Lekko, przestrzennie, wielkanocnie, DIY, tutorial

Folia sospeso to dla mnie materiał bardzo okolicznościowy. Sięgam po nią przy okazji każdych świąt i dekoracji, które można ukryć w akrylowej bombce lub pisance. Można ją wykorzystać na mnóstwo sposobów i w połączeniu z wieloma materiałami.
Pokazany poniżej papier ryżowy jest jednocześnie delikatny i dość wyraźny po przyklejeniu. Dlatego można go wykorzystać na folii bezpośrednio. Przyklejam motyw wyrwany - dokładnie wytnę go dopiero razem z folią.
Mam taki sposób jeśli chcę, żeby motyw nabrał nieco barw. Przyklejam wtedy na folię najpier ryżowy biały papier, a na na niego motyw.
Klej nakładam dwukrotnie i dobrze suszę. Wycinam motywy i nacinam płatki kwiatów. Folię podgrzewamy od dołu - tam gdzie nie ma papieru. Formuję każdy płatek drewnianymi dłutkami na gąbce. Elementy montuję klejem na gorąco.
Więcej wariantów omówię na najbliższym szkoleniu: http://www.kreatywnie.com/?t=page&s=1&d=330
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com







Pin It button on image hover