poniedziałek, 16 stycznia 2017

Dokarmiamy


Po mojej ostatniej przeprowadzce z mieszkania z balkonem przyjechał ze mną karmnik. Nie ma dla niego miejsca w  nowej pracowni na Starym Mieście, mieszkańcy kamienic reagują na dokarmianie ptaków z lekką histerią, co w po obejrzeniu tutejszych parapetów i balkonów bywa zupełnie zrozumiałe. Tak powstała myśl, żeby karmnik oddać komuś, kto z niego skorzysta.
Nie sądziecie chyba jednak, że mogłam oddać go ot tak, bez żadnego wiosennego liftingu.
W jakimś serialu usłyszałam kiedyś zdanie "moja mama ozdobiła w naszym domu nawet termofor" - zdaje się, że mój syn mógły powiedzieć o mnie to samo, a odkąd pojawiły się farby kredowe ta przypadłość tylko się pogłębia.
Wiele osób pyta mnie "co to właściewie jest, te farby kredowe", "a można użyć akryli?". Bo co zaskakującego może być jeszcze w farbie i dlaczego nie pojechać po prostu do marketu budowlanego po wiadro emulsji?
Jeśli posłużyć się porównianem kulinarnym to różnica jest taka, jak między gumą balonową a proszkową pastylką. Jedna ciągnie się i jest elastyczna, druga jest krucha i matowa.
Każda ma swoje przeznaczenie zgodne z właściwiościami, a farby kredowe służą głównie do ... przemalowywania.
Żeby zająć się przeróbkami nie trzeba mieć w praktyce żadnych umiejętności. Muszę to przyznać, choć na codzień prowadzę warsztaty właśnie o farbach kredowych. Dopiero z czasem warto zagłębić się w różne techniki malarskie i niuanse. Na początek wystarczy naprawdę niewiele, dobre chęci, pomysł na kolor, zwykły pędzel. Efekty zawsze nas pozytywnie zaskoczą, bo przemiany bywają naprawdę spektakularne.
Z garażowych śmieci można wydobyć duszę i wstawić je ponownie do stylowego wnętrza lub sprezentować. Kolejne niedzielne przedpołudnie i karmnik gotowy.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pin It button on image hover