poniedziałek, 8 maja 2017

Do pierwszej dostawy

Kreatywne życie to również dziesiątki relacji z dostawcami. Na samym początku swojej drogi spotkałam osobliwą parę, która "będąc w biznesie od lat" starała się wręcz odstraszać potencjalnych adeptów do sztuki bycia kreatywnym instruktorem. Tym samym weryfikowali rynek, bo niektóre co słabsze psychicznie osoby nie wytrzymywały nawet ich szkolenia :).
Pamiętam, że z mieszaniną fascynacji i obawy obserwowałam ich firmę czując jednocześnie wewnętrzny sprzeciw przed szufladkowaniem mnie do grona nauczycieli jedynego słusznego dostawcy produktów kreatywnych.
Aż nadszedł wielki dzień otwarcia mojej pracowni na Poplińskich. Skończyły się czasy noszenia skrzynek, w końcu mogłam ustawić swoje materiały na własnych półkach. Poczyniłam zamówienia kreatywnych produktów na dzień otwarcia, który był zaplanowany tuż po grudniowych targach sztuki w Poznaniu, była zima 2007. Mój zaufany i główny dostawca również był na targach, osobiście. Bardzo ważne zamówienie na OTWARCIE PRACOWNI wraz z ekspozytorami oczywiście przyjechało i ... okazało, że najlepiej będzie jeśli je sobie sama odbiorę z targów i zaniosę do pracowni. Ci, którzy u mnie bywają wiedzą, że nie należę do siłaczy (to się trochę zmieniło :) i mam 150 cm wzrostu. Pomijając to - jestem po prostu kobietą, a jedna duża paczka z materiałami plastycznymi waży zwykle około 20 kg. Koniec tej historii był taki, że rozwścieczony moim uporem dżentelmen pojechał w końcu na Poplińkich ze Śniadeckich (5 minut), zrzucił wszystko na zaśnieżony chodnik kilkadziesiąt metrów od pracowni i .... dopiął swego. Ciągnąc i pchając paczkę po paczce podjęłam decyzję i rozpoczęłam żmudny ale jakże owocny proces poszukiwania uprzejmych i kulturalnych dostawców i importerów, na których można polegać! :) To była niesamowita podróż i mimo, że sprzedaż produktów hobbystycznych to aktualnie marginalna część mojej działalności jestem jak chodzący facebook z twarzami najlepszych, sprawdzonych i zaprzyjaźnionych kreatywnych producentów, importerów, pośredników. Słowem tych, bez których polski rynek hobby by nie istniał.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pin It button on image hover