czwartek, 29 czerwca 2017

Tu mieszkają dobre anioły

Drzwi otworzyły się z impetem, podmuch wiatru trzasnął nimi o framugi. Na zjawiskową blondynkę podniosło się kilka par zaskoczonych oczu. "Ja na zajęcia, można jeszcze dołączyć?". Wpadła jak wiatr, a za nią sterta liści. 
"Można" gestem zaprosiłam ją do stołu, choć byłam pewna, że nie mam jej na liście. Dyskretnie zaopatrzyłam ją w brakujące na stole materiały i próbowałam ukryć zniecierpliwienie związane z tym, że połowę swojego wykładu muszę powtórzyć dla jednego słuchacza. 
Wkrótce jednak cała nasza uwaga w naturalny sposób skupiła się na nowej uczestniczce. Była niezwykle energetyczna i wniosła sporo pomysłów w projekt, nad którym pracowałyśmy. Miała w sobie dużo swobody i odwagę na eksperymenty, widać było również to, że czerpie z kolorów dużo radości. Jej uśmiechy zaraziły nas entuzjazmem. "Tu mieszkają dobre anioły" zamiast zwykłego "dzień dobry" zamieniły zwykły napis w ważny przekaz. Moje uczestniczki wychodziły ze swoimi pracami niosąc je jak mały skarb. Miałam wrażenie, że te warsztaty były wyjątkowe.  Nie chodziło w nich o naukę techniki suchego pędzla czy cieniowania malarskiego, a o początek znajomości, która po kilku warsztatach przerodziła się w coś ważniejszego.  Wkrótce dostałam zaproszenie na wernisaż Marioli w Urzędzie Miasta na Starym Rynku. Jej prace wyeksponowane w prestiżowej i niezwykłej lokalizacji wyglądały zjawiskowo. Mariola pognała we własnym kierunku tworząc też niezwykłe ubiory. W międzyczasie podzieliła się swoją wiedzą z uczestniczkami zajęć w mojej pracowni jako instruktor. Mam wrażenie, że nasze warsztatowe spotkanie było dla niej nie tylko potwierdzeniem umiejętności, ale impulsem do kreatywnego rozwoju. Jest nie do zatrzymania. Jak nikt inny oddaje sens cytatu "Sam musisz być zmianą, którą chcesz widzieć w świecie" M.Ghandi.

Poniżej moje zdjęcie z wernisażu Marioli i jej warsztaty w Kreatywnie.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com



sobota, 24 czerwca 2017

Unikniesz tego błędu na początku

Dz wyjątkowo mam dla Was film o tym czego nie robić. Jednym z podstawowych błędów na samym początku jest przyklejanie serwetek na zbyt ciemne tło 
Słyszę o tym niemal od każdej klientki, z którą spotykam się na warsztatach "niby wiedziałam o tym, ale musiałam spróbować". Może dzięki temu krótkiemu nagraniu uda Wam się uniknąć tego błędu 
oczywiście wyjątki. Można wykorzystać motywy z serwetek na ciemniejszym tle, np. powtarzalne ornamenty zamiast szablonu. Warunkiem jest jednak zrozumienie tego co robimy i przewidywanie efektu. Całkiem niedawno pisałam o znikającej serwetce, ta technika przyklejania na pewno się przyda w tym kontekście, zwłaszcza do napisów.

Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com

video




czwartek, 22 czerwca 2017

Jedno pytanie do początkujących w decoupage

Pomożecie?

POTRZEBUJĘ ODPOWIEDZI NA JEDNO PYTANIE

Z góry dziękuję.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com

wtorek, 20 czerwca 2017

Stałam kiedyś w długiej kolejce

To do drewna, to plastik, to papier. Siedziałam w pracowni, patrzyłam na swoje ulubione prace warsztatowe, a w myślach segregowałam je według kontenerów na wysypisku. Od jakiegoś czasu miałam dość i ta myśl jako jedyna mi pomagała. „Zamknę pracownię i wszytko wyrzucę!” Wiedziałam jednak, że to tylko fantazja, bo nikt nie wyrzuca swoich marzeń.
Faktury, zamówienia, płace, ZUS, czynsze, towar, marketing, sprzedaż, korespondencja. Kolejka moich zobowiązań stawała się coraz dłuższa, a ja ustawiłam się w niej na samym końcu. Jako właściciel czułam się odpowiedzialna za wszystkich oprócz siebie. Zdarzało się, że pracując po kilkanaście godzin nie otrzymywałam nic. Budziłam się często w środku nocy. Byłam samotną mamą przerażoną życiem z dnia na dzień. Od dużych i pewnych klientów coraz częściej słyszałam „tniemy fundusze na integrację” niż „Pani Doroto, tylko Pani może to dla nas zorganizować”.
Kiedy to się stało, że stałam się niewolnikiem rytmu sklepu, którego nigdy nie chciałam mieć? Czułam, że lawirując w klatce zobowiązań nie mogłam dawać innym tego co najważniejsze – straciłam pasję, a warsztaty stały się dużym wysiłkiem i obowiązkiem. Kiedy późnym popołudniem moje klientki wpadały odpocząć, zwykle byłam po prostu wykończona. Zamiast inspirować zamykałam drzwi za ostatnią osobą z wyraźną ulgą. Płakałam ze zmęczenia, biegłam do domu, ale moje maleńkie dziecko już spało. Czułam, że moje miejsce jest przy nim, ale nie wiedziałam jak odzyskać swój czas.
Mniej więcej wtedy wpadła mi w ręce jakaś kobieca książka. Jej bohaterka miała w Paryżu małą galerię i kiedy nadeszła wojna postanowiła, że zacznie pracować jako kierowca. Właśnie wtedy pomyślałam „tu i teraz to moja wojna, żeby móc inspirować, muszę odzyskać wolność i niezależność”. Przez pół roku dzień za dniem przeszukiwałam ogłoszenia o nieruchomościach. Odwiedziłam dziesiątki lokali, ale za każdym razem duże nadzieje zderzały się z brakiem ogrzewania, spleśniałymi ścianami, obskurną klatką schodową. Aż któregoś dnia lokal, który na zdjęciach zapowiadał się przeciętnie, okazał się trafem w dziesiątkę. Wystarczyło rozpakować kilkadziesiąt kartonów, poustawiać swoje marzenia na półkach i znów mogłam tworzyć, pracować, opiekować się synem, odetchnąć. Przeniosłam pracownię do domu i pozbyłam się sklepu. Nie musiałam wyrzucać swoich prac i materiałów. Warsztaty to dla mnie rozdział, który chcę napisać na nowo.
Dziś pracownia to mój kreatywny i otwarty dom. Spotykam kobiety, siadają wokół warsztatowego stołu i zanurzają dłonie w soczystych barwach. Pod ich dotykiem masy zmieniają się w kształty. Wyrażają emocje kształtując swoje dzieło. Opowiadają o życiowych zakrętach, a każda z nich bardzo docenia moją dyskretną obecność jako instruktora. Prowadzę za rękę, inspiruję, dodaję odwagi. Dostaję promienne uśmiechy i widzę jak opuszczają pracownię wypoczęte i zaskoczone swoimi zdolnościami. Uwielbiam dzielić się swoją pasją, to daje mi siłę i nieustannie rozwija. Nazywam się Dorota Freitag, pomagam złapać dystans dzięki radości tworzenia.


sobota, 17 czerwca 2017

Masz parę minut? Mam dla Ciebie coś słodkiego ... (technika postarzania cukrem, DIY, tutorial)

Technikę postarzania cukrem nazywam na swój użytek efektem kornika. Wykorzystuję ją dość często przy stylizacji mebli, zwłaszcza do stylu rustykalnego. Jej autorką jest Gabi Sólyom i to ona wprowadziła ją na warsztaty.
Technika jest pozornie banalna, ale można popełnić sporo błędów. Na początku była wykonywana trochę inaczej, potrzeba większej precyzji spowodowała małe zmiany.
Zobacz jeden z przykładowych projektów z wykorzystaniem tej techniki – rustykalny stołeczek.

Słodkiego malowania! Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com

video

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Kultowe spękania jednoskładnikowe, DIY, tutorial

Dawno, dawno temu ktoś napisał w internecie: preparat do spękań jednoskładnikowych i farbę można nakładać tylko w jednym kierunku. Od tego czasu ta opinia krąży po świecie, forach internetowych, opisach na opakowaniach i warsztatach.
Moje pierwsze spękani wykonywałam właśnie w ten sposób, dopiero po kilku latach odkryłam pędzle gąbkowe i inne możliwości. Nagle ten preparat stał się dla mnie prosty i przewidywalny.
Chciałam Cię zachęcić do spróbowania czegoś innego. Mój sposób to nakładanie preparatu krzyżowo w różne strony i użycie pędzla gąbkowego. Zobacz różnicę i zdecyduj, który podoba Ci się bardziej.
 


video

Pozdrawiam serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com
Pin It button on image hover