poniedziałek, 17 lipca 2017

Wycinanie papieru, narzędzia, DIY, tutorial

"Siostra, jestem w centrum handlowym w pasmanterii i jest tu coś takiego jak papier do decoupage, kupować?" "Bierz!"
Dostałam pierwszy arkusz wiele lat temu. Pamiętam, że był w kaczki, ale kupiłabym nawet gdyby był w centki pantery. Kiedy dotknęłam gładkiej kredowanej powierzchni nie bardzo wiedziałam co mam z nim zrobić. Wycinać to pewne, ale co dalej? Po kilku latach pracy z serwetkami papier okazał się niezłym wyzwaniem.
Nie było jeszcze facebooka, nie było wielotysięcznej społeczności doświadczonych koleżanek, które coś podpowiedzą. Było za to malutkie forum na gazeta.pl, na którym padały pierwsze nieśmiałe pytania techniczne. Tak zaczęła się moja przygoda z domalowywaniem, cieniowaniem i wszystkimi technikami malarskimi. Było oczywiste, że bez tego nawet najbardziej perfekcyjnie wycięty motyw będzie wyglądał jak naklejka.
Czy ktoś jeszcze pamięta, że pierwsze profesjonalne produkty zaczęły do nas napływać poprzez pasmanterie równolegle ze zaopatrzeniem papierniczym?
Wycinanie to podstawa i esencja techniki decoupage. Był taki moment, że klasyczny decoupage pochłonął mnie całkowicie, stąd nazbierało mi się kilka narzędzi. Najbardziej przydają mi się proste nożyczki - mają wielkość około 10-11 cm. Ich długie i precyzyjne zakończenie pozwala na swobodne wycinanie najróżniejszych motywów. Zdarza się jednak, że trudno nimi dotrzeć we wszystkie zakamarki. Wtedy z pomocą przychodzi mi nożyk obrotowy. Z czasem wycinam nim dużo szybciej niż nożyczkami. Prowadzę go jak długopis nie odrywając ręki lub etapami na krótkich odcinkach. Bardzo ważna jest tak zwana podkładka samonaprawiająca. Jest wykonana z materiału, dzięki któremu wymienne ostrze nie tępi się zbyt szybko. Muszę się tu przyznać, że oczywiście musiałam zebrać własne doświadczenia i spróbować używać nożyka na sklejce. Pomijając niewygodę, nożyk bardzo szybko był w opłakanym stanie, więc pobiegłam po gumową podkładkę i używam jej od ponad 10 lat nie na własny użytek, ale również na warsztatach. Powoli czas na wymianę.
Na filmie poniżej pokazuję też nożyczki pęsetowe i inne z większym uchem dla osób, które mają większe dłonie i nie lubią jak im się coś wrzyna w kciuk.
Cokolwiek wybierzesz - narzędzie jest dla Ciebie, to Tobie ma być wygodnie. Ważne, żeby wycinanie doprowadzić do perfekcji.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com

video

piątek, 14 lipca 2017

Filcowe róże

"Chodź szybko, musisz zobaczyć te torebki!" Koleżanka ciągnęła mnie za rękaw w kierunku długiego ogonka wokół targowego stoiska. Nie bardzo mogłam tak po prostu porzucić swoje, ale postanowiłam chociaż rzucić okiem na to, co tak przyciągało innych.
Skromna, przejrzysta ekspozycja, a na niej filcowe czapki pilotki i torebki z przestrzenną różą. Zrobiły na mnie tak duże wrażenie, że musiałam mieć chociaż jedną.
Zjawiskowa brunetka o ogromnych oczach z niezwykłą skromnością opowiadała o tym, z czego je szyje i tak weszłyśmy na temat filcu. "Wełna do filcowania?" "Właśnie zaczynam sprowadzać kilka kilogramów na własny użytek, mogę coś dorzucić".
Zbierałam pierwsze doświadczenia w imporcie tego cennego surowca z Niemiec. Znalazłam niesamowitego dostawcę, który oferował również doskonałe szkolenia.
W ciągu niewielu miesięcy z kilku kilogramów sprowadzonej wełny zrobiło się kilkaset, a filcowanie stało się jedną z najpopularniejszych technik w Polsce. W tym czasie Monika Tymicka znalazła się w grupie projektantów i wykonawców kolekcji dodatków dla jednej z bardziej rozpoznawalnych polskich firm odzieżowych. Dzięki jej pracom w krótkim czasie w całej Polsce rozpoznawalność filcu jako tworzywa wzrosła diametralnie. Zanim jednak jej kapelusze trafiły na półki przez chwilę żyły własnym życiem biorąc udział w happeningu "czarne róże". Współpracowałyśmy z Moniką Tymicką od samego początku tej przygody, najpierw jako dostawca-odbiorca. Monika stworzyła też pierwsze programy filcowych warsztatów w Kreatywnie.com zapewniając uczestnikom niesamowite doświadczenie projektowania torebek i kapeluszy. Jako wykładowca akademicki wniosła też szersze spojrzenie na zagadnienia związane z materiałoznastwem.
Po tym, kiedy osiągnęła niewątpliwy sukces w projektowaniu i produkcji filcowych dodatków na moje pytanie:
Jeśli miałabyś zupełnie osobiście zdefiniować pojęcie filcowania to czym ono jest dla Ciebie?
Odpowiedziała: Materią. która wciąż odkrywam, a nie tylko doskonalę …Dzięki niej mogłam zajrzeć za kulisy powstawania przedstawienia teatralnego, w którym główną rolę zagrały ręcznie filcowane pacynki. Mamy za sobą wspólne szkolenia, dalekie podróże, przeprowadzki, remonty i porządki.  
Dzisiaj to członek mojej rodziny. Mieszkamy w najbliższym sąsiedztwie i nigdy nie mamy dość jeśli chodzi o tematy związane z projektowaniem i tworzeniem. Mój syn mawia "z Moniką znamy się od zygoty"... 


Fot. Agnieszka Krupeńczyk





sobota, 8 lipca 2017

Niby tylko klej z werniksem


"Zbieram zaufaną ekipę na podróż do siedziby Heritage" usłyszałam w słuchawce. Przyjaciółka z Warszawy organizowała wyjazd instruktorów decoupage, którzy pracują na preparatach tej firmy. Wszystko fajnie, tylko że siedziba Heritage jest na drugim końcu ziemi – w RPA. "Musisz tylko zapłacić za przelot, resztę Heritage bierze na siebie, w planie jest szkolenie w siedzibie firmy, możemy spróbować każdego preparatu". Nie mogłam nie polecieć. To był jeden z najbardziej szalonych wyjazdów mojego życia. Obfitował w przygody, zwroty akcji, momenty grozy, nowe przyjaźnie i mocne wrażenia, o których można napisać książkę. Przejazd taksówką w Istambule po placu budowy nowej drogi na lotnisko z kierowcą, który w czasie jazdy liczył banknoty, wysyłał smy i odbierał telefony to tylko jedna z przygód. 
Jednak najważniejszym
elementem tej podróży było nasze szkolenie i spotkanie z twórcami preparatów. Dzięki niemu poznałam na przykład koncepcję produkcji kleju z werniksem 3w1. Była to unikatowa możliwość wyjaśnienia co właściwie autor miał na myśli. Dla pasjonata techniki decoupage to prawdziwy rarytas. 
Klej z werniksem powstał jako wypełniacz. Pomijając jego doskonałe właściwości klejące i wiążące z podłożem (podkład) ma za zadanie wypełnić przestrzeń między wyciętym i przyklejonym papierem klasycznym a przedmiotem.  Zwykle służy do tego lakier, ale … Po pierwsze jest zazwyczaj rzadszy i nie da się go położyć w takiej ilości jak klej, bo spływa. Po drugie potrzebuje więcej czasu na schnięcie i utwardzenie. Czasami jest też po prostu droższy (jak np. lakiery z grupy twardych i odpornych na zarysowania czyli poliuretany). Wszystko to omawialiśmy na szkoleniu na przykładzie przepięknego strusiego jaja z motywami afrykańskimi na ciemnym tle, które było doskonale wylakierowane, a tajemnicą jego perfekcyjnego wykończenia był właśnie klej z werniksem plus 2-3 warstwy lakieru końcowego "hard varnish".
Fot. Targ, stoisko z pamiątkami, strusie jaja zdobione decoupage.

Należy jednak pamiętać, że klej z werniksem nie zastąpi lakieru całkowicie. Jest na to zdecydowanie za miękki i nawet po dokładnym wysuszeniu ma prawo być lekko lepiący.  Zobaczcie na filmie w jaki sposób "wypełniać" przyklejony papier zanim przystąpicie do lakierowania i szlifowania.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com




video


piątek, 7 lipca 2017

Wspomnienie niemocy

Każdy z nas je w sobie nosi. Wspomnienie nieudanych prób, które skutecznie uniemożliwia nam krok do przodu, wyjście z domu, przyjemność odkrywania nowych obszarów i pasji. To też wspomnienie opinii, które jak łańcuch trzymają nas w miejscu. Czasami kiedy otwieram drzwi pracowni słyszę: mam dwie lewe ręce, nic mi się nie udaje. Myślę wtedy o sytuacjach, które utrwalają w nas takie przekonania. Sytuacjach, które jak w poniższej opowieści dosłownie nas unieruchamiają na wiele lat:

KIEDY BYŁEM MAŁY UWIELBIAŁEM CYRK, a najbardziej w cyrku podobały mi się zwierzęta.
Moją uwagę przyciągał zwłaszcza słoń, który – jak się później okazało – był także ulubieńcem innych dzieci.  Podczas  przedstawienia  to  ogromne  stworzenie  paradowało,  prezentując  swój  niesamowity ciężar, rozmiar i siłę... Ale po przedstawieniu i krótko przed wejściem na scenę słoń zawsze siedział uwiązany jedną nogą do kołka wbitego w ziemię.
Jednakże kołek był tylko małym kawałkiem drewna, który tkwił w ziemi zaledwie kilka centymetrów. I chociaż łańcuch był mocny i gruby, wydawało mi się oczywiste, że zwierzę, które jest zdolne wyrwać drzewo z korzeniami, mogłoby z łatwością uwolnić się z kołka i uciec.
To oczywista tajemnica.
Co go trzyma w takim razie?
Czemu nie ucieka?
Kiedy miałem pięć czy sześć lat, wierzyłem jeszcze w mądrość dorosłych. Zapytałem więc jednego
z nauczycieli, zapytałem ojca i wujka o tajemnicę słonia. Któryś z nich odpowiedział mi, że słoń nie
uciekał,  bo  był  tresowany.  Wtedy  zadałem  oczywiste  pytanie:  „Jeśli  jest  tresowany,  to  dlaczego  go przywiązują?”
Nie pamiętam, abym otrzymał jakąś logiczną odpowiedź. Z czasem zapomniałem o tajemnicy słonia
i jego kołku, a powracało ono jedynie wtedy, kiedy spotykałem innych, którzy też kiedyś zadali sobie
podobne pytanie. Kilka  lat  temu  odkryłem  (na  moje  szczęście),  że  był  ktoś  wystarczająco  mądry,  aby  znaleźć odpowiedź.
Słoń nie uciekał z cyrku, gdyż od najmłodszych lat był przywiązywany do różnych kołków.
Zamknąłem  oczy  i  w  wyobraźni  ujrzałem  dopiero  co  narodzonego  i  bezbronnego  słonia,
przywiązanego do kołka. Jestem przekonany, że słonik ciągnął, pchał i pocił się, próbując się uwolnić. I mimo że użył wszystkich swoich sił, nie udało mu się, ponieważ wtedy kołek był dla niego za solidny. Wyobraziłem sobie, że zasypiał ze zmęczenia i że następnego dnia próbował znowu, i kolejnego dnia, i kolejnego... Aż nadszedł dzień, który odbił się strasznie na historii słonia, dzień, w którym zwierzę zaakceptowało swoją niemoc i zdało się na swój los.
Ten potężny i silny słoń, którego widzimy w cyrku, nie ucieka, ponieważ biedaczysko nie wierzy, że
może.
Ma w sobie utrwalone wspomnienie niemocy, którą przeżył krótko po przyjściu na świat.
I najgorsze jest to, że nigdy więcej nie zakwestionował poważnie tego wspomnienia.
Nigdy, nigdy więcej nie starał się ponownie wypróbować swoich sił ...*

Jeśli znasz MOJĄ HISTORIĘ wiesz, że jedna opinia i jeden egzamin odebrały mi radość tworzenia i skrzydła na wiele lat. A później jeden przypadkowy spacer mi je przywrócił...
Na szczęście wiele z Was ma po prostu silną motywację lub rodzinę która zachęca Was do nowych wyzwań i wspiera w wyborach, tych dużych i małych. Móc próbować, nie poddawać się, a później czerpać siłę z tworzenia, odkrywania, eksperymentowania to prawdziwa wolność. 
Widzę na moich warsztatach jak się udaje.
A Ty? Masz takie "nie umiem", którego już nie kwestionujesz?

Photo by Tim Arterbury on Unsplash

* Opowieść pochodzi z książki JORGE BUCAY "Pozwól, że Ci opowiem... bajki, które nauczyły mnie, jak żyć".

niedziela, 2 lipca 2017

Klasyka gatunku - papier do wycinania, DIY, tutorial

Wiecie już, że serwetki i ciemne tło to nie najlepszy pomysł. Jakie jest wobec tego rozwiązanie? Jednym z nich jest papier klasyczny. To materiał, który wymaga trochę więcej zaangażowania niż wyrywanie, dlatego wiele osób zupełnie go ignoruje  Myślę, że wiele pasjonatek decoupage nie sięga po papier klasyczny z zupełnie innego powodu – chodzi o cieniowanie, które staje się często niezbędne, żeby motyw nie wyglądał ja naklejka.   Pewnie, że wycinanie nie należy do najłatwiejszych. Trzeba to zrobić naprawdę dokładnie. Do tego służy kilka narzędzi, o których opowiadam w osobnym nagraniu. Jednak, czy to nie wycinanie stanowi sens techniki decoupage?   Papier klasyczny jest grubszy i o ile nie należy do tzw. grupy "soft" (cienkich papierów) powinien być całkowicie bezpieczny i komfortowy w użyciu nawet na czarnym kolorze.  
Osobiście używam często papierów firmy Calambour – bardzo dobrze się je wycina, namacza i przykleja. Do tego mają bardzo ciekawe wzornictwo czyli spełniają wszystkie moje wymagania.   Papier przed przyklejaniem zawsze moczę w wodzie. To punkt sporny wielu producentów i instruktorów, który dzieli ich na tych co zalecają, wykluczają, proponują, zakazują 🙂. Tymczasem chodzi o kilka dodatkowych minut oczekiwania i mamy z głowy podstawowy problem podczas klejenia – zmarszczki … Jeśli nie jesteś pewna pochodzenia papieru, jakości wydruku lub wycinasz kserokopię nasącz papier z lewej strony gąbeczką. To na pewno pomoże w jego przyklejaniu a nie uszkodzi wydruku. 
Na koniec pozostało lakierowanie, szlifowanie, lakierowanie, szlifowanie i tak do skutku. W tym miejscu warto wspomnieć, po co właściwie jest klej z werniksem. Powstał z myślą o wypełnieniu przestrzeni między papierem, a ozdabianą powierzchnią. Wrócę niedługo do tego tematu.

video

Klasyczna inspiracja na tacy poniżej:



Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com
Pin It button on image hover