piątek, 14 lipca 2017

Filcowe róże

"Chodź szybko, musisz zobaczyć te torebki!" Koleżanka ciągnęła mnie za rękaw w kierunku długiego ogonka wokół targowego stoiska. Nie bardzo mogłam tak po prostu porzucić swoje, ale postanowiłam chociaż rzucić okiem na to, co tak przyciągało innych.
Skromna, przejrzysta ekspozycja, a na niej filcowe czapki pilotki i torebki z przestrzenną różą. Zrobiły na mnie tak duże wrażenie, że musiałam mieć chociaż jedną.
Zjawiskowa brunetka o ogromnych oczach z niezwykłą skromnością opowiadała o tym, z czego je szyje i tak weszłyśmy na temat filcu. "Wełna do filcowania?" "Właśnie zaczynam sprowadzać kilka kilogramów na własny użytek, mogę coś dorzucić".
Zbierałam pierwsze doświadczenia w imporcie tego cennego surowca z Niemiec. Znalazłam niesamowitego dostawcę, który oferował również doskonałe szkolenia.
W ciągu niewielu miesięcy z kilku kilogramów sprowadzonej wełny zrobiło się kilkaset, a filcowanie stało się jedną z najpopularniejszych technik w Polsce. W tym czasie Monika Tymicka znalazła się w grupie projektantów i wykonawców kolekcji dodatków dla jednej z bardziej rozpoznawalnych polskich firm odzieżowych. Dzięki jej pracom w krótkim czasie w całej Polsce rozpoznawalność filcu jako tworzywa wzrosła diametralnie. Zanim jednak jej kapelusze trafiły na półki przez chwilę żyły własnym życiem biorąc udział w happeningu "czarne róże". Współpracowałyśmy z Moniką Tymicką od samego początku tej przygody, najpierw jako dostawca-odbiorca. Monika stworzyła też pierwsze programy filcowych warsztatów w Kreatywnie.com zapewniając uczestnikom niesamowite doświadczenie projektowania torebek i kapeluszy. Jako wykładowca akademicki wniosła też szersze spojrzenie na zagadnienia związane z materiałoznastwem.
Po tym, kiedy osiągnęła niewątpliwy sukces w projektowaniu i produkcji filcowych dodatków na moje pytanie:
Jeśli miałabyś zupełnie osobiście zdefiniować pojęcie filcowania to czym ono jest dla Ciebie?
Odpowiedziała: Materią. która wciąż odkrywam, a nie tylko doskonalę …Dzięki niej mogłam zajrzeć za kulisy powstawania przedstawienia teatralnego, w którym główną rolę zagrały ręcznie filcowane pacynki. Mamy za sobą wspólne szkolenia, dalekie podróże, przeprowadzki, remonty i porządki.  
Dzisiaj to członek mojej rodziny. Mieszkamy w najbliższym sąsiedztwie i nigdy nie mamy dość jeśli chodzi o tematy związane z projektowaniem i tworzeniem. Mój syn mawia "z Moniką znamy się od zygoty"... 


Fot. Agnieszka Krupeńczyk





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pin It button on image hover