Przeprowadzka

Od dnia 01.11.2013 nasza pracowniazmienia adres na ul. Piekary 10 m. 3, w Poznaniu. Telefon: 602 210 868. Nie prowadzimy sklepu stacjonarnego, sklep internetowy: www.kreatywnie.com/sklep.

wtorek, 31 stycznia 2017

Adulescentia est tempus discendi, sed nulla aetas sera est ad discendum

Pan od łaciny był dla nas za miękki. Często pozwalał się namówić na opowieści zamiast robić nam sprawdziany. Uwielbialiśmy też testować jego znajomość Pisma Świętego. Wystarczyło podać kilka słów żeby usłyszeć jak recytuje stronę do końca.
Tuż przed świętami zasłoniliśmy okna, zapaliliśmy świece i poprosiliśmy żeby nam opowiedział o Wigilii. Nikt z nas nie spodziewał się usłyszeć od głęboko uduchowionej osoby opowieści o wieczorze wigilijnym spędzonym w przedziale pociągu, który utknął w śniegu między stacjami. O wieczorze wśród obcych ludzi, których na moment połączyła magia świąt. Sprawdzianu nie było, wkrótce potem rozpierzchliśmy się w różne strony świata w poszukiwaniu własnych historii.
Ta opowieść i ten człowiek były dla mnie wyjątkowe, bo wiem, że po części dzięki niemu czytam etykiety produktów hobby w kilku językach ze zrozumieniem. Po wielu latach zrozumiałam też, że to wiara w pojemność ludzkiej pamięci i napiwki od niemieckich turystów wywołały mój pęd do nauki języków, a nie wrodzone zdolności :). Do nauki decoupage'u nie potrzebuję napiwków. Kiedy robię coś z pasją i zainteresowaniem czas mija niepostrzeżenie, a wiedzę zdobywam przy okazji dobrej zabawy.
Pora na kolejne eksperymenty - easy flex - powertex w odsłonie wielkanocnej.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com


  

niedziela, 29 stycznia 2017

Love is blindness

Kiedy byłam nastolatką bardzo burzliwie przeżywałam okres fascynacji muzyką i identyfikacji z grupą. Z jakiegoś powodu wybrałam U2. To była moja pierwsza, prawdziwa, płomienna i bezwarunkowa miłość do idola. Wzdychałam, słuchałam i marzyłam o koncercie, w czasach kiedy to mogły być tylko marzenia, bo pierwszy raz zagranicę pojechałam do DDR :). Zbierałam plakaty, oczywiście z BRAVO. Jeden z nich wisiał tuż nad moim biurkiem. Któregoś dnia wróciłam do domu, weszłam do pokoju i z przerażeniem odkryłam, że Bono ma wąsy domalowane markerem ... Skrobałam, zmywałam i nic ... Wpadłam w swoją pierwszą w życiu najprawdziwszą furię i histerię zakończoną spektakularnym rzutem tuszem w ścianę brata z plakatem Bruce'a Lee ... Tusz rozbryznął się na wszystko, a ja odzyskałam spokój i harmonię ...
Na spokojnie brat przyznał się, że to miał być żart i nie wiedział, że markery się nie zmywają. Robiąc rzeźbę o miłości pomyślałam o utworze U2 "Love is blindness". Ze specjalną dedykacją dla mojego brata... :)
Powertex, rusty powder.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com


wtorek, 24 stycznia 2017

Spękania to mi nigdy nie wychodzą ...

Dziś podzielę się z Wami czymś absolutnie unikatowym, zdjęciem mojej pierwszej w życiu pracy w technice serwetkowej, którą poczyniłam po wyjeździe służbowym naprawdę dawno temu. Tak wyglądają typowe początki prawie każdego decoupage'ysty - spękania oczywiście muszą być! Wygląda znajomo?
Doskonale pamiętam swoje pierwsze media i serwetki oraz miejsce, gdzie je kupiłam. Nakładając farbę na medium do spękań wręcz wstrzymywałam oddech, zajęło mi lata świetlne dojście do sprawdzonej metody. Spękania jednoskładnikowe były dla mnie po prostu fascynujące. Podłużne, nieregularne, drobne, wyraźne, głębokie, delikatne. Na drewnie, kartonie, metalu, szkle. Był etap, że nakładając jakąkolwiek farbę podświadomie oczekiwałam, że za chwilę popęka, nawet ta na ścianach :). W pewnym momencie za namową koleżanki podeszłam też do tego tematu jak do ćwiczeń z chemii. Próbowałam wszelkich połączeń przy różnej wilgotności i różnych temperaturach. Poznałam dziesiątki produktów, różne bazy, różne koncepcje chemiczne. Oczywiście można kierować się warunkami, osobiście wolę posłużyć się preparatami niezawodnymi. Takimi odpornymi na to co dzieje się wokół - deszcz, suszarka, różne farby akrylowe.
Najważniejsze dla mnie to dobrać odpowiednie narzędzia i technikę nakładania, reszta zadzieje się sama. Coś co czasami uchodzi za profesjonalne, niekoniecznie jest wygodne i pewne w użyciu. Sprawdziłam. Jeśli dla Ciebie to temat ciągle nieodkryty, zdarza ci się wyrzucić nieudaną pracę, albo zdzierać warstwy farby - ten warsztat jest dla Ciebie:
Spękania w decoupage - warsztat intensywny
To jak? Narzekamy czy działamy?

Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com


niedziela, 22 stycznia 2017

Czy mogę przyjść z dzieckiem

Ostatnio przeczytałam na stronie moich znajomych prowadzących pensjonat "Pokoje gościnne dedykowane są do osób dorosłych". Pomyślałam, że to odważne, zdefiniowane i jasne w przekazie. Nawet jako mama małego chłopca jestem w stanie zrozumieć intencję - enklawa ciszy i spokoju. Dostaję wiele telefonów o to, czy na warsztaty w Kreatywnie można przyjść z dzieckiem. Tym razem było podobnie. Zadzwoniła klientka, która uznała, że warto przejechać około 100 km, żeby jej ośmioletnia córka wzięła udział w warsztatach, które zaliczałam jako zaawansowane.
Takie telefony wywołują we mnie emocje, bo nigdy nie wiem co mam powiedzieć. Z jednej strony wiem, że jako rodzice przeceniamy nasze pociechy i często narażamy na frustrację poprzez stawianie poprzeczek za wysoko. Z drugiej strony nigdy nie dowiemy się jeśli nie spróbujemy. Wyraźnie sceptycznie nastawiona, z pełnym niedowierzaniem, zakładając warsztat trudny dla mnie - zgodziłam się. Scenariusze mogły być naprawdę różne. Czarny to taki, że milczące dziecko zmuszone przez rodziców potraktuje zajęcia jako karę, a ja wyłażąc ze skóry będę próbowała zaszczepić swój entuzjazm do swobodnej twórczości na dowolny temat. Po czym kompletnie wykończona obiecam sobie "nigdy więcej" do kolejnego telefonu.
Tymczasem na miejscu po krótkim wstępie okazało się, że mam do czynienia z osóbką o niezwykłych zdolnościach i osobowości. Ośmioletni człowiek, który precyzją mógłby konkurować z większością dorosłych uczestników. Wyczułyśmy bratnie dusze i znalazłyśmy błyskawiczne porozumienie, a ja nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że właśnie mam przed sobą małego wirtuoza sztuk wszelakich. Takie spotkanie napawa dumą z własnego maleńkiego wkładu w rozwój innej osoby, nawet jeśli było ulotną chwilą. Dla mnie jako instruktora to wrażenia najcenniejsze - błysk w oku podopiecznego, odkrycie i olśnienie "to jest coś dla mnie".
Doświadczyłam tego samego wielokrotnie, nie zawsze po pierwszych kilku godzinach. Czasami moja praca z nowym materiałem była żmudna i wyboista, ale kiedy weszła na właściwe tory okazywała się prawdziwą pasją. Tego Wam właśnie życzę w nadchodzących miesiącach - "olśnień" i zachłyśnięcia się chwilami własnej kreatywności.
Tymczasem poniżej zdjęcia z mojego ulubionego warsztatu o cieniowaniach pittorico, których nikt nie lubi :) ... Uważam, że wyszły genialnie.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com




środa, 18 stycznia 2017

Kreatywny dom na sprzedaż

Kiedy zakładałam Kreatywnie.com nie przypuszczałam, że w krótkim czasie ustawi się kolejka chętnych na warsztaty i będę musiała niektórym po prostu odmawiać przyjęcia i kierować na inne terminy. Czasami przez pracownię przetaczały się prawdziwe tłumy, głównie osób, które wybierając jedną serwetkę zostawały na godzinę i pytały o każdy szczegół, robiły zdjęcia moich prac. A ja rozmawiałam, odpowiadałam na każde pytanie, bo wydawało mi się, że muszę. To był czas intensywnej pracy i rozwoju, ale również pewnego rodzaju arogancji w braku planowania przyszłości, rozmieniania się na wszystkie "powinnam". Jednocześnie dla mnie był to ogromny krok w życiu prywatnym ponieważ w końcu założyłam upragnioną rodzinę. W konsekwencji wielu decyzji kupiłam swój agroturystyczny Kreatywny dom, w którym chciałam i mogłam kontynuować warsztatową pracę nad ulubionymi technikami.
I wtedy okazało się, że partner, którego wybrałam na wspólną drogę przez życie zupełnie nie odnalazł się w nowym kraju, domu i roli. To co dla mnie było naturalnym środowiskiem - dom otwarty, ludzie, warsztaty - jego doprowadzało do szału i naruszało coraz bardziej rozprzestrzeniającą się "prywatność". Zakazy, ograniczenia, morze wylanych łez i kryzys. Wszystko skomplikowało się do tego stopnia, że któregoś dnia po prostu wróciłam do Poznania próbując odgruzować swoją firmę z wielkiej katastrofy.
To był dla mnie czas o tyle trudny, że najzwyczajniej nie miałam już siły walczyć. Z małym ciągle chorym dzieckiem, w poszukiwaniu nowego miejsca na mieszkanie i pracownię, w miejskiej dżungli ze sprawą rozwodową na karku i zaległościami nie do odrobienia.
Uwierzycie, że nawet ja szczerze rozważałam rzucenie wszystkiego i życie bez Kreatywnie.com? Zupełnie realnie wyobraziłam sobie jak wyrzucam wszystko z pracowni na śmietnik i czułam prawdziwą ulgę.
Wtedy niespodziewanie pojawiły się zlecenia na warsztaty. Na duże przedsięwzięcia, w których czułam się jak ryba w wodzie. "Pani Doroto, impreza dla 1000 osób, potrzebne jest Pani stoisko, tylko Pani da radę to zorganizować profesjonalnie". Jedno za drugim, zamówienia, kontakty sprzed lat. Jeszcze jeden miesiąc, jeszcze kolejny. Powoli wykiełkowała motywacja i wychyliłam nos z pracowni w poszukiwaniu szkoleń instruktorskich. Chyba niczego bardziej nie żałowałabym jak tego, że wyrzuciłabym Kreatywnie ...Moje pędzle, ogromne warsztatowe stoły i tyle dobrych wspomnień.
Dziś pracownia działa pełną parą, jest sporo wyjazdów, wiele owocnych kontaktów i usatysfakcjonowanych uczestników warsztatów. Przecież Kreatywnie.com to cała ja. Pracownia ma właściwy charakter, jest przeznaczona dla wszystkich, którzy potrafią docenić potencjał moich warsztatów. Nie tylko ten edukacyjny, również osobisty, techniczny, rozwojowy, po części terapeutyczny. Obiecałam sobie nie robić nic na siłę, odzyskałam szacunek do własnego czasu, a mój syn rośnie na prawdziwego pomocnika.
Mój Kreatywny dom na wsi jest na sprzedaż i mam nadzieję, że zamieszka w nim prawdziwie szczęśliwa gościnna dusza, która będzie miała chęć kontynuować rozpoczętą działalność lub po prostu zapewnić rodzinie przestrzeń pełną spokoju i przepięknych widoków. Link do ogłoszenia znajdziecie tutaj: https://www.otodom.pl/oferta/dom-wolnostojacy-na-sprzedaz-drzeniow-ID34LCI.html#gallery[1]
Tymczasem moje nowe Kreatywne miejsce to serce Poznania, pracownia w domowym zaciszu lub jeśli ktoś woli dom otwarty z pracownią, w którym z przyjemnością goszczę moich kursantów.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com






poniedziałek, 16 stycznia 2017

Dokarmiamy


Po mojej ostatniej przeprowadzce z mieszkania z balkonem przyjechał ze mną karmnik. Nie ma dla niego miejsca w  nowej pracowni na Starym Mieście, mieszkańcy kamienic reagują na dokarmianie ptaków z lekką histerią, co w po obejrzeniu tutejszych parapetów i balkonów bywa zupełnie zrozumiałe. Tak powstała myśl, żeby karmnik oddać komuś, kto z niego skorzysta.
Nie sądziecie chyba jednak, że mogłam oddać go ot tak, bez żadnego wiosennego liftingu.
W jakimś serialu usłyszałam kiedyś zdanie "moja mama ozdobiła w naszym domu nawet termofor" - zdaje się, że mój syn mógły powiedzieć o mnie to samo, a odkąd pojawiły się farby kredowe ta przypadłość tylko się pogłębia.
Wiele osób pyta mnie "co to właściewie jest, te farby kredowe", "a można użyć akryli?". Bo co zaskakującego może być jeszcze w farbie i dlaczego nie pojechać po prostu do marketu budowlanego po wiadro emulsji?
Jeśli posłużyć się porównianem kulinarnym to różnica jest taka, jak między gumą balonową a proszkową pastylką. Jedna ciągnie się i jest elastyczna, druga jest krucha i matowa.
Każda ma swoje przeznaczenie zgodne z właściwiościami, a farby kredowe służą głównie do ... przemalowywania.
Żeby zająć się przeróbkami nie trzeba mieć w praktyce żadnych umiejętności. Muszę to przyznać, choć na codzień prowadzę warsztaty właśnie o farbach kredowych. Dopiero z czasem warto zagłębić się w różne techniki malarskie i niuanse. Na początek wystarczy naprawdę niewiele, dobre chęci, pomysł na kolor, zwykły pędzel. Efekty zawsze nas pozytywnie zaskoczą, bo przemiany bywają naprawdę spektakularne.
Z garażowych śmieci można wydobyć duszę i wstawić je ponownie do stylowego wnętrza lub sprezentować. Kolejne niedzielne przedpołudnie i karmnik gotowy.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com







poniedziałek, 9 stycznia 2017

Mamo podaj

Nie zaczynam stycznia od noworocznych postanowień. Kiedy tylko zgasną świąteczne iluminacje myślę o odnawianiu, odświeżaniu i porządkach. Niektóre przedmioty zmieniają przeznaczenie, inne tylko kolor.
Zdecydowanie najczęściej używanymi meblami w moim domu są ryczki i małe stołeczki ze stopniem. Nie chodzi tylko o to, że zwykle w lustrach powieszonych na przeciętnej wysokości oglądam swoje czoło. Chodzi też o „mamo światło”, „mamo pić”, „mamo podaj” itp. Od częstego wchodzenia i schodzenia wycierają się stopnie, czemu postanowiłam zaradzić.
W przypadku stylizacji stołeczka ze stopniem sytuacja była idealna, ponieważ było to surowe drewno, tylko zanieczyszczone i wytarte od częstego użytkowania. Wystarczyła jedna warstwa farby, aby uzyskać oczekiwany efekt. Użyłam zwykłego pędzla budowlanego z naturalnego włosia i ulubionego koloru black pearl Amazona. Jak widać z malowaniem poradził sobie pięciolatek, mojej pomocy wymagało jedynie nałożenie farby przez szablon ze względu na precyzję.

Metamorfoza zajęła nam jedno niedzielne popołudnie. Warto rozejrzeć się wokół siebie, zanim wybierzemy się na zakupy i popatrzeć łaskawym okiem na meble, które odłożyliśmy dawno temu jako mało atrakcyjne ze względu na materiał, kolor i kształt. Czasami zmiana koloru, uchwytu lub gałki potrafi zdziałać cuda. My mamy stołeczek pasujący do blatu kredensu :).
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com









czwartek, 5 stycznia 2017

Poznanianka czy dziewczyna z młyna?

Kiedy na miejscu naszego nowego dworca i centrum handlowego znajdowały się jeszcze budynki z czerwonej cegły, składy kolejowe i dziki parking, bezpieczne wyjechanie z tego miejsca było nie lada wyzwaniem. Był jeden z tych dni, kiedy myślałam "jeździsz jak baba" i postanowiłam dodać dynamiki mojemu pożyczonemu od brata Lanosowi. Łatwo się domyślić, że skutkiem tych dwóch okoliczności mogło być tylko - nazwijmy to - "nieporozumienie drogowe" - inaczej stłuczka. Z tego dnia pamiętam głównie to, że kierowca, z którym spisywałam oświadczenie ubezpieczeniowe zajrzał do mojego dowodu, prawa jazdy, z politowaniem pokiwał głową i powiedział "aaaa, bo Pani ze Wschodu" ...
Moja patriotyczna duma została urażona i mimo rozbawienia poczułam, że nie godzę się na takie szufladkowanie. Z panem spotkałam się ponownie, porozmawiałam kulturalnie o różnicach mentalnych, ale jak widać to jedno ze wspomnień, które będą ze mną na długo.
Trochę przewrotny to wstęp, bo chyba mogę nieśmiało wspomnieć, że nawiązałam bardzo inspirujący kontakt z magazynem "Poznanianka". Lubię ludzi, którzy nie poddają się po mojej odmowie. To mi daje przekonanie, że warto poczynić większy wysiłek i zająć się napisaniem tekstu, zrobieniem zdjęć, spisaniem terminów czy spotkaniem. Podobnie było tym razem.
Z ogromną przyjemnością pracuję nad materiałem dla nowego magazynu Poznanianka, a tymczasem na specjalne zamówienie dla stałej klientki projekt misy z dodatkiem rdzy. Zapraszam: http://www.kreatywnie.com/?t=page&s=1&d=404
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com





wtorek, 3 stycznia 2017

Znajdź 10 szczegółów, którymi różnią się ...

Mixmedia niepostrzeżenie przeniknęły świat decoupage. Światowe, a może głównie europejskie trendy w zakresie decoupage podążają ku mniejszej dbałości o detal i trwałości, wyraźnie kierując twórców w stronę większej swobody kompozycji, wielowarstwowości, struktury i motta. Papier klasyczny powoli odchodzi w zapomnienie, łączymy dodatki, stosujemy mgiełki zamiast akryli. Miłośnikom precyzji, symetrii i zamierzonego porządku trudno się będzie odnaleźć wśród wielu warstw, nakładanych na wyczucie i ze swobodnym rozmachem. Jednak w tym szaleństwie jest metoda, program warsztatu wyraźnie poprowadzi Was przez kolejne etapy, aż do mixmediowego sukcesu. Od stycznia w moim terminarzu poza sprawdzonym programem dla początkujących i tradycjonalistów kilka zupełnie nowych propozycji. Wśród nich książka z efektem metalizowania i skóry: http://www.kreatywnie.com/?t=page&s=1&d=408
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com







Pin It button on image hover