środa, 11 listopada 2009

O motywacji do nauki

Dawno dawno temu w niedzielny letni poranek stanęłam w kolejce w markecie obok "zwykłego faceta". Wiek nieokreślony, taki sobie ktoś. Facet bezceremonialnie mierzył mnie i moje krótkie portki z mieszaniną nieśmiałości, podziwu, dystansu i zaciekawienia na twarzy. Po ciągnącej się w nieskończoność chwili wypalił: "Ale prawa jazdy to pani na pewno nie ma, a ja to zawodowy kierowca". Miał rację, nie miałam.
Tak właśnie zaczęła się moja przygoda z motoryzacją, bo kilka tygodni później ćwiczyłam już zmianę biegów w Sienie kolegi.
Zawsze jest coś czego nie umiem i będę chciała się nauczyć. Zwłaszcza na polu zawodowym. W przyszłym tygodniu czeka mnie kolejna przygoda - jedziemy uczyć się filcować ubrania. Jedyne 900 km i na trzy dni będę mogła przenieść się w świat ludzi, którzy znają to rzemiosło od lat siedemdziesiątych, a filc od dawna urósł dla nich i dzięki nim do rangi sztuki. Tymczasem nadal ćwiczę kapcie, w wolnych chwilach zaglądam na: http://www.bloomfelt.com/ i zachodzę w głowę - jak to jest zrobione! :).
Kreatywnie.com Poznań



3 komentarze:

  1. sama zrobilas takie sliczne kapciuchy?? przepiekne!!w sam raz na zimowe wieczory.
    A przygoda w supermarkecie ubawila mnie do lez.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasne ze sama zrobilam :) Pracuje wlasnie nad upowszechnieniem rozetek, ktore przyszylam, sa takie ladne i proste w robieniu.
    Pozdrowienia
    D.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dorotko dziękuję za link, zapiera dech. Genialne są te faktury! Ech...;)
    Baletki wychodzą Ci świetnie!

    OdpowiedzUsuń

Pin It button on image hover