poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Nie wiedziałam, że sama potrafię

"Jak Pani uważa, ładnie wyszło?"
Spojrzałam na pracę uczestniczki moich warsztatów i złapałam się za głowę ...
"Wie Pani, ja nigdy nie oceniam czy ładnie, bo to rzecz względna, ale to na pewno nie jest też pittorico, możemy powtórzyć wszystko o czym opowiadałam, jeśli to pomoże ... "
"Mi się podoba!" fuknęła i z dalszym zapałem dorysowywała regularny pasek wokół wszystkich motywów, które napotkał jej pędzel.
"Nie umiem tłumaczyć i nikt mnie nie słucha" - tak wtedy myślałam. Byłam zła na moje klientki i byłam zła na siebie. Grupa za grupą, zawsze trafiał się ktoś, kto temat łapał w lot. Wiedziałam jednak, że to nie moja zasługa, a naturalny talent lub artysta plastyk, który pojawił się na moich warsztatach z ciekawości. Zawsze za to było kilka osób, które były tą techniką bardzo sfrustrowane.
"No dobrze, jeśli nikt mnie nie słucha to znaczy, że po prostu źle mówię". Od tego zaczęłam. Wybrałam inny moment na tłumaczenie, starałam się świadomie przyciągnąć uwagę, przygotowałam ściągę w punktach i położyłam tuż pod nosem. Całość opatrzyłam przykładami, żartami, obrazami, porównaniami. Było lepiej, ale ciągle nie tak jak sobie wyobrażałam.
Dlaczego ja umiem?
Patrzyłam na ręce, wyjmowałam pędzelek, pomagałam dobrać kolory, podchodziłam do każdego osobno.
"W mieszance jest za dużo farby", "proszę spróbować pracować po 1 centymetrze", "proszę spróbować zmieszać kilka kolorów"...
Dzień za dniem, rok po roku zebrałam listę błędów, które przeszkadzają w skutecznej nauce.
I wiesz co?
Teraz najczęściej słyszę - "nie wiedziałam, że potrafię sama zrobić coś tak pięknego" ...

Poniżej znajdziesz mój film o barwnych cieniowaniach pigmentami - jest się z czego pośmiać. Bardzo mi zależało, żeby pokazać podstawy, ale w trakcie kręcenia filmu kot właził w kadr, mój ukochany śpiewał i gadał do siebie malując przedpokój, a z radia płynął gospel ... Praca w trudnych warunkach :). Mam nadzieję, że film ostatecznie jest jednak użytkowy. Kociokwik wyciszyłam, został mój głos :).
Pozdrawiam Cię serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com





video

wtorek, 15 sierpnia 2017

Szachy, cieniowania monochromatyczne akrylami, DIY, tutorial

Kiedy ostatni raz widziałam mojego dziadka popatrzył na mnie jakbym właśnie wróciła z piaskownicy i powiedział "dzieciaku, gdzie cię tak długo nie było"?
"W pracy byłam dziadku, trochę się uczyłam i urodziłam ci prawnuka", "Aha" - odpowiedział i wrócił myślami do swoich spraw.
Pomyślałam ostatnio, że zauważył coś, co mi umknęło. Mnie.
No właśnie. Gdzie mnie tak długo nie było? :). Nawiedza mnie ostatnio bardzo budujące wrażenie zwrotu na właściwe tory, decyzyjności i odwagi. Nabrałam ponownie przekonania, że jeśli czegoś bardzo chcę nie istnieje dla mnie "nie umiem". A nawet jeśli, to tylko na krótko.
Jedną z rzeczy, których nauczył mnie dziadek było czytanie. Tak długo wdrapywałam się na jego kolana zasłonięte wielką gazetą, aż przyniósł stary elementarz i powiedział "czytaj sama". Czy to nie jest początek wszystkiego?
A Ciebie czego nauczył dziadek? Może gry w szachy, albo wiązania sznurówek?
Poniżej mój kolejny film o cieniowaniach, tym razem trudniejsze - farba akrylowa bez żadnych wspomagaczy. Miłego oglądania. Daj znać jeśli udało Ci się go wykorzystać.
Pozdrawiam Cię serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com





video

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Niezbędny poślizg, cieniowanie pastą i bitumem, DIY, tutorial

W tym projekcie postanowiłam odrobinę wzbogacić tło i wykorzystać efekt słojów drewna. Widoczna na filmie mała gumowa kostka to jedno z moich ulubionych narzędzi. Pamiętam, że pierwszy raz widziałam ją na warsztacie Stamperii w Lublinie i skusiłam się mimo niebagatelnej ceny 40 zł. Na szczęście od tego czasu cena znacznie zmalała.
Co do cieniowania. Pasta postarzająca lub farbka olejna to jeden z najprostszych do wykorzystania materiałów do cieniowań. Ważne żeby pamiętać o jednym technicznym szczególe: zanim zaczniemy je rozcierać całość musi być zabezpieczona klejem lub lakierem.
Miłego oglądania, pozdrawiam Cię serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com



video

poniedziałek, 31 lipca 2017

Z przesunięcia, cieniowania i decoupage klasyczny, DIY, tutorial

W niedzielny słoneczny poranek kręcę się przy stole. Lampy przygotowane. Aparat ustawiony. Materiały na blacie. Nie mogę sobie znaleźć miejsca. Kładę się w końcu na łóżku i myślę "nie zacznę".
Naprawdę sparaliżowała mnie trema mimo, że zajmuję się decoupage od kilkunastu lat i nagrywam we własnym domu?
W końcu włączam "record" i próbuję skupić się po prostu na pracy. Kończę projekt po kilku godzinach, zostawiam do wyschnięcia i rano odkrywam, że wszystko się klei ... Wypróbowałam nowy lakier, który najwyraźniej zareagował z podłożem.
Próbuję uratować pracę, ale jest dla mnie jasne - będą powtórki.
Tak w skrócie wygląda nagrywanie filmów instruktażowych. Składanie, przycinanie, redakcja to przy tym relaks. Często w trakcie odkrywam, że muszę powtórzyć całe fragmenty, bo na przykład kamera nie złapała ostrości. To dla mnie oznacza wykonanie wszystkiego od nowa.
W końcu jednak czuję, że opanowałam podstawy na tyle, żeby bardziej skupić się na treści.
Przede mną wyzwanie - cykl filmów o cieniowaniach w postaci mini projektów-bobinek. Ciekawe czy ktoś jeszcze pamięta absolutne podstawy czyli cieniowania jednobarwne z tak zwanego przesunięcia?
Po co w ogóle są cieniowania?
Wspominałam o tym, że papier klasyczny przyklejony na dowolne tło wygląda zwykle jak naklejka. Potrzebna jest głębia - dodane przez nas malarskie cieniowania, które stworzą efekt przestrzeni.
Będę je dla Was odkopywać z moich archiwów i omówię kolejno na przykładzie bobinek.
Jako pierwszą pokazuję technikę tak zwanego przesunięcia. Jest najłatwiejsza ze wszystkich cieniowań jednak ma swoje ograniczenia. Trzeba wybrać do niej łatwy do obrysowania motyw, coś bez dużej ilości detali. Dobry przykład to ciastka, pralinki, karty do gry itp. Ważny jest też kolor cienia. Najlepiej użyć szarości, brązu lub ciemnej zieleni. Kolor powinien być na tyle kryjący, żeby zamalować ślady ołówka. Na filmie znajdziesz też ciekawy sposób budowania tła.
Bardzo cieszę się, że mogłam rozpocząć swoją przygodę z nagrywaniem. Teraz kiedy coś tłumaczę sięgam po film i mówię "Widzisz? Chodzi o ten efekt"...
Ostatnio pytałam wszystkie moje kursantki "chciałabym dodać do warsztatów miły gest, coś dzięki czemu poczujesz, że byłaś moim gościem, czy masz jakiś pomysł na taki drobiazg?".
I wiecie co? To wcale nie był rabat, ani ciastko :). Okazało się, że prawdziwą radość sprawiają Wam ręcznie zdobione przeze mnie drobiazgi. Tak więc teraz już wiesz dokąd trafiają wszystkie moje bobinki z kursów video :). Owijam je koronką na dobry początek i dostają je moje kursantki na warsztatach!

Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com




video
 

poniedziałek, 24 lipca 2017

Drugie życie serwetki, DIY, tutorial

Jak to jest zrobione ...? Miałam na czole wielki znak zapytania, kiedy oglądałam piekny zegar Gabi Sólyom z reliefami i techniką postarzania cukrem. Jego tajemnicą było doskonale zbudowane tło.
Nie trzeba wielu preparatów, żeby pobawić się tłem do przyklejania motywów.
Gabi przypomniała mi jak dawno temu odkryłam drugą warstwę serwetki i wykorzystałam ją w kompozycji z papierem klasycznym. Niektóre motywy, zwłaszcza ornamentowe, o wyraźnych kolorach - bordowe, czarne, granatowe przesiąkają podczas drukowania i w ten sposób pod właściwą warstwą serwetki tworzy się druga, o wiele bardziej subtelna i nieoczywista. Przyklejona w całości lub fragmentarycznie tworzy coś na kształt delikatnego stempla lub szablonu. Wytarta, subtelna kolorystyka świetnie nadaje się jako baza do dalszej kompozycji i połączenia z papierem klasycznym.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com


video

poniedziałek, 17 lipca 2017

Wycinanie papieru, narzędzia, DIY, tutorial

"Siostra, jestem w centrum handlowym w pasmanterii i jest tu coś takiego jak papier do decoupage, kupować?" "Bierz!"
Dostałam pierwszy arkusz wiele lat temu. Pamiętam, że był w kaczki, ale kupiłabym nawet gdyby był w centki pantery. Kiedy dotknęłam gładkiej kredowanej powierzchni nie bardzo wiedziałam co mam z nim zrobić. Wycinać to pewne, ale co dalej? Po kilku latach pracy z serwetkami papier okazał się niezłym wyzwaniem.
Nie było jeszcze facebooka, nie było wielotysięcznej społeczności doświadczonych koleżanek, które coś podpowiedzą. Było za to malutkie forum na gazeta.pl, na którym padały pierwsze nieśmiałe pytania techniczne. Tak zaczęła się moja przygoda z domalowywaniem, cieniowaniem i wszystkimi technikami malarskimi. Było oczywiste, że bez tego nawet najbardziej perfekcyjnie wycięty motyw będzie wyglądał jak naklejka.
Czy ktoś jeszcze pamięta, że pierwsze profesjonalne produkty zaczęły do nas napływać poprzez pasmanterie równolegle ze zaopatrzeniem papierniczym?
Wycinanie to podstawa i esencja techniki decoupage. Był taki moment, że klasyczny decoupage pochłonął mnie całkowicie, stąd nazbierało mi się kilka narzędzi. Najbardziej przydają mi się proste nożyczki - mają wielkość około 10-11 cm. Ich długie i precyzyjne zakończenie pozwala na swobodne wycinanie najróżniejszych motywów. Zdarza się jednak, że trudno nimi dotrzeć we wszystkie zakamarki. Wtedy z pomocą przychodzi mi nożyk obrotowy. Z czasem wycinam nim dużo szybciej niż nożyczkami. Prowadzę go jak długopis nie odrywając ręki lub etapami na krótkich odcinkach. Bardzo ważna jest tak zwana podkładka samonaprawiająca. Jest wykonana z materiału, dzięki któremu wymienne ostrze nie tępi się zbyt szybko. Muszę się tu przyznać, że oczywiście musiałam zebrać własne doświadczenia i spróbować używać nożyka na sklejce. Pomijając niewygodę, nożyk bardzo szybko był w opłakanym stanie, więc pobiegłam po gumową podkładkę i używam jej od ponad 10 lat nie na własny użytek, ale również na warsztatach. Powoli czas na wymianę.
Na filmie poniżej pokazuję też nożyczki pęsetowe i inne z większym uchem dla osób, które mają większe dłonie i nie lubią jak im się coś wrzyna w kciuk.
Cokolwiek wybierzesz - narzędzie jest dla Ciebie, to Tobie ma być wygodnie. Ważne, żeby wycinanie doprowadzić do perfekcji.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com

video

piątek, 14 lipca 2017

Filcowe róże

"Chodź szybko, musisz zobaczyć te torebki!" Koleżanka ciągnęła mnie za rękaw w kierunku długiego ogonka wokół targowego stoiska. Nie bardzo mogłam tak po prostu porzucić swoje, ale postanowiłam chociaż rzucić okiem na to, co tak przyciągało innych.
Skromna, przejrzysta ekspozycja, a na niej filcowe czapki pilotki i torebki z przestrzenną różą. Zrobiły na mnie tak duże wrażenie, że musiałam mieć chociaż jedną.
Zjawiskowa brunetka o ogromnych oczach z niezwykłą skromnością opowiadała o tym, z czego je szyje i tak weszłyśmy na temat filcu. "Wełna do filcowania?" "Właśnie zaczynam sprowadzać kilka kilogramów na własny użytek, mogę coś dorzucić".
Zbierałam pierwsze doświadczenia w imporcie tego cennego surowca z Niemiec. Znalazłam niesamowitego dostawcę, który oferował również doskonałe szkolenia.
W ciągu niewielu miesięcy z kilku kilogramów sprowadzonej wełny zrobiło się kilkaset, a filcowanie stało się jedną z najpopularniejszych technik w Polsce. W tym czasie Monika Tymicka znalazła się w grupie projektantów i wykonawców kolekcji dodatków dla jednej z bardziej rozpoznawalnych polskich firm odzieżowych. Dzięki jej pracom w krótkim czasie w całej Polsce rozpoznawalność filcu jako tworzywa wzrosła diametralnie. Zanim jednak jej kapelusze trafiły na półki przez chwilę żyły własnym życiem biorąc udział w happeningu "czarne róże". Współpracowałyśmy z Moniką Tymicką od samego początku tej przygody, najpierw jako dostawca-odbiorca. Monika stworzyła też pierwsze programy filcowych warsztatów w Kreatywnie.com zapewniając uczestnikom niesamowite doświadczenie projektowania torebek i kapeluszy. Jako wykładowca akademicki wniosła też szersze spojrzenie na zagadnienia związane z materiałoznastwem.
Po tym, kiedy osiągnęła niewątpliwy sukces w projektowaniu i produkcji filcowych dodatków na moje pytanie:
Jeśli miałabyś zupełnie osobiście zdefiniować pojęcie filcowania to czym ono jest dla Ciebie?
Odpowiedziała: Materią. która wciąż odkrywam, a nie tylko doskonalę …Dzięki niej mogłam zajrzeć za kulisy powstawania przedstawienia teatralnego, w którym główną rolę zagrały ręcznie filcowane pacynki. Mamy za sobą wspólne szkolenia, dalekie podróże, przeprowadzki, remonty i porządki.  
Dzisiaj to członek mojej rodziny. Mieszkamy w najbliższym sąsiedztwie i nigdy nie mamy dość jeśli chodzi o tematy związane z projektowaniem i tworzeniem. Mój syn mawia "z Moniką znamy się od zygoty"... 


Fot. Agnieszka Krupeńczyk





Pin It button on image hover