Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

Stałam kiedyś w długiej kolejce

To do drewna, to plastik, to papier. Siedziałam w pracowni, patrzyłam na swoje ulubione prace warsztatowe, a w myślach segregowałam je według kontenerów na wysypisku. Od jakiegoś czasu miałam dość i ta myśl jako jedyna mi pomagała. „Zamknę pracownię i wszytko wyrzucę!” Wiedziałam jednak, że to tylko fantazja, bo nikt nie wyrzuca swoich marzeń.
Faktury, zamówienia, płace, ZUS, czynsze, towar, marketing, sprzedaż, korespondencja. Kolejka moich zobowiązań stawała się coraz dłuższa, a ja ustawiłam się w niej na samym końcu. Jako właściciel czułam się odpowiedzialna za wszystkich oprócz siebie. Zdarzało się, że pracując po kilkanaście godzin nie otrzymywałam nic. Budziłam się często w środku nocy. Byłam samotną mamą przerażoną życiem z dnia na dzień. Od dużych i pewnych klientów coraz częściej słyszałam „tniemy fundusze na integrację” niż „Pani Doroto, tylko Pani może to dla nas zorganizować”.
Kiedy to się stało, że stałam się niewolnikiem rytmu sklepu, którego nigdy nie chciałam mieć? Cz…

Najnowsze posty

W trójwymiarze

Zdrowa ignorancja i indywidualizm

My nie bałaganimy, my tworzymy wspomnienia

Ile kredensów, stołów i szaf na własny użytek pomalujesz?

Warstwowo, DIY, tutorial

To jak widzimy się?

Zdążysz z prezentami, zróbmy je wspólnie

Uratowane popołudnie

18-ka rustykalnie

Nigdy w życiu

Wolałam nie przeszkadzać i się nie afiszować