Przeprowadzka

Od dnia 01.11.2013 nasza pracowniazmienia adres na ul. Piekary 10 m. 3, w Poznaniu. Telefon: 602 210 868. Nie prowadzimy sklepu stacjonarnego, sklep internetowy: www.kreatywnie.com/sklep.

środa, 30 listopada 2016

poniedziałek, 28 listopada 2016

Czego nie widać

Mój pięcioletni syn coraz częściej mnie pyta zaraz po skończeniu kreatywnych zmagań "a czy ja to mogę sprzedać?" O dziwo, jest to również pytanie, które najczęściej pada po warsztatach dla początkujących.
Nasze wyobrażenie o umiejętnościach jest chyba najbardziej pozytywne na samym początku drogi. Im więcej wiemy, tym więcej mamy tremy, a dążenie do perfekcji często hamuje naszą dumę z włożonego wysiłku.
Wiele osób marzy o własnej kawiarni, pracowni, kwiaciarni. Zanim pochłoną nas działania administracyjne mamy mnóstwo planów, być może czasami naiwnych, ale osobiście lubię ten etap w każdym projekcie. Czas na marzenia.
Tymczasem rzeczywistość to akrobatyczne łączenie ról, żonglerka terminami i iluzja pracy tylko twórczej.
To czego nie widać w moim codziennym terminarzu to z pewnością warsztaty wyjazdowe. Z czasem moja ulubiona grupa docelowa to terapeuci.
Uczestnicy są zmotywowani, wykorzystują wiedzę w codziennej pracy, a zajęcia przebiegają niesamowicie sprawnie. To tak, jakby szkolić instruktorów. Każdy dba o narzędzia pracy, nie trzeba pochylać się nad wyborem każdego pędzelka, praca gna do przodu, a efekty można fotografować i zabierać jako inspiracje. Warto pojeździć po Polsce i spotkać prawdziwie kreatywnych ludzi.
Poniżej inspiracje z ostatniego wyjazdu do Opola - maraton z farbami kredowymi.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com









wtorek, 22 listopada 2016

Mixmediowe pudełko z sukienką w prezencie - DIY, tutorial

- Czy wiesz mamo, że w Polsce nie ma Mikołaja?
Nadszedł ten smutny moment, kiedy mój syn odkrył skąd się biorą prezenty. Żeby nie było tak łatwo w całej historii babci udało się jednak zasiać ziarno niepewności zadając pytanie "w takim razie kto dla mnie przygotowuje prezenty, skoro ja nie mam rodziców". Proces myślowy trwa i jest chyba jednak iskra nadziei, że honorowy Mikołaj z Finlandii tu bywa ... :).
W ten wyjątkowy czas mam dla Was dwie wiadomości - pudełko z sukienką schodzi w listy warsztatów po udanym sezonie, ostatnie zajęcia planuję na 28.11: http://www.kreatywnie.com/?t=page&s=1&d=350. Dla tych, którzy nie zdążą lub wolą spróbować własnych sił mam mały upominkowy kurs obrazkowy.

W programie pojawiły się nowe mixmediowe pudełka warsztatowe:
- z efektem juty / jeansu
- książka
- pudełko z okienkiem

Materiały i narzędzia:
biała farba kredowa lub podkład
biały wosk kredowy
medium do transferu
podkład akrylowy
klej do serwetek
farby w mgiełkach
pasta modelarska biała
folia do sospeso
serwetki
formatka z tektury - manekin
pędzle, pędzle gąbkowe
klej na gorąco
szablon 3D
szpatułka do pasty
dłutka do sospeso, podkładka gąbkowa
mały tealight

Jak się do tego zabrać? Malujemy najpierw pudełko na biało i wykonujemy transfer. W tym przypadku użyłam medium do transferu firmy Heritage i techniki lewostronnej. Na zdjęciach nie widać, że przykleiłam namoczony transfer tym samym preparatem grafiką do dołu, następnie "kulkowałam" papier do momentu, kiedy napis stał się bardzo dobrze widoczny. Transfery to dość szerokie zagadnienie, któremu poświęciłam ośmiogodzinny kurs weekendowy.
Kolejny etap to reliefy. Użyłam szablonu 3D, który wystarczy wypełnić dowolną pastą modelarską. Sukienka i kwiaty powstały z folii do sospeso. Szablon sukienki po prostu narysowałam na zwykłej kartce i wycięłam. Gotowe uformowane elementy pobieliłam suchym pędzlem i podkładem.
Jak zacząć przygodę z sospeso? Gotowy materiał krok po kroku znajdziecie TUTAJ.
Pudełko po wyschnięciu reliefów zostało pomalowane farbami w mgiełkach. Farby można nie tylko rozpylać atomizerem, ale również nakrapiać jeśli potrzebne są mocniejsze elementy kolorystyczne.
Całość zmontowałam klejem na gorąco, a następnie wybieliłam białym woskiem kredowym Amazona.


Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com



















czwartek, 10 listopada 2016

Dookoła świata... samotnie na łódce w dwa lata

Woda nie jest moim żywiołem. Mimo to zawsze czułam w sobie tęsknotę podróżnika, tęsknotę za wiatrem, gdyńskim portem i żaglami. Miałam to szczęście, że mogłam skonfrontować marzenia z prawdziwym kursem żeglarskim i przekonać się czym jest prawdziwa praca grupowa, ciężka frustrująca praca i idealna koordynacja. Spróbowałam mimo własnych ograniczeń i choć nie udało mi się wrócić na pokład jako sternik tamto uczucie sprawczości zostanie we mnie na zawsze.
Miałam też szczęście spotkać niesamowicie energetyczną osobę - żeglarkę, która przez wiele lat była dla mnie synonimem odwagi wyboru własnej ścieżki i wolności wbrew stereotypom. Brawura i niefrasobliwość - marzyłam o życiu z dnia na dzień teoretycznie z perspektywy własnej sofy i bezpiecznego etatu.
Uświadomiłam sobie niedawno, że odbyłam własną podróż. Nie mniej ekscytującą, dramatyczną w skutkach i bogatą w zwroty akcji.
Podróż brawurową i pełną pasji, która ze mną została i zawsze mogę po nią sięgnąć lub się nią podzielić.
Efekty tej podróży to między innymi setki zdjęć, instrukcji, projektów i tyleż samo nowych pomysłów zapisanych w notatniku na przyszłość.

Tymczasem zapraszam Was na kurs, który prowadzę od 2005 roku - cieniowania (pittorico i nie tylko). Nowy, wzbogacony program, technika niezbędna dla wszystkich, którzy zajmują się decoupage: http://www.kreatywnie.com/?t=page&s=1&d=309

Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com



środa, 9 listopada 2016

Lepiej doświadczyć, niż sto razy przeczytać

W internecie powstało setki bezpłatnych materiałów. Sama często korzystam z inspiracji, a jedna z moich ulubionych to filmy Iáry Capraro (youtube: Artesanato por Iára Capraro) Nigdy mi jednak nie przyszło do głowy, żeby zastąpić prawdziwe warsztaty sesją przed monitorem.
Towarzyszy im zwykle mnóstwo obaw, organizacyjnych trudności, najczęściej też długa, męcząca podróż. Nic jednak nie jest w stanie zastąpić ładunku szczęścia i inspiracji, które zabieram ze sobą w drogę powrotną. Nawet jeśli temat nie jest do końca mój, przedmiot ostatecznie ląduje na espozycyjnej półce, a atmosfera w trakcie pracy iskrzy od rywalizacji. Zaryzykuję stwierdzenie, że każdy warsztat odrobinę zmiania moje życie. 

To konfrontacja z kreatywnością instruktora, akceptacja innej perspektywy i ogromny wysiłek, żeby przełamać własne ograniczenia, zaufać i pozwolić poprowadzić się za rękę. To również spotkanie z odmiennością uczestników, praca w grupie, szacunek, dawanie i czerpanie.

W miniony weekend miałam przyjemość uczestniczyć w warsztatach Beaty Wośkowiak. Rozmawiałyśmy o międzynarodowych instruktorkach i o osobach, które skutecznie potrafią nas zarazić kreatywną ideą. Szukałam w myślach instruktorskiej osobowości i doszłam do wniosku, że najbardziej charyzmatyczną osobą jaką znam jest ... Beata Wośkowiak :).

Artystyczna dusza to często dusza niepokorna, której trzeba często przypominać, że warto zainwestować swój czas nawet jeśli zdjęcie projektu nie jest zachęcające, a opis warsztatu wydaje nam się mało porywający.
Poniżej niezwykle przyjemny projekt z efektem jeansu/juty, pasta modelarska w nowym wcieleniu, nowe techniki malarskie, trochę scrapowych dodatków, cieniowania i szablony. Jak zwykle złożony i  kompleksowy program prosto ze Stamperyjnych kreatywnych zasobów.
U mnie już od stycznia: http://www.kreatywnie.com/?t=page&s=1&d=407

Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com


poniedziałek, 24 października 2016

Będziesz sprzedawać gliniane kubki na Długiej


Mój syn rośnie i szukam ciekawostek, które kiedyś dla mnie były literackim dziecięcym odkryciem, co nastraja mnie nieco nostalgicznie. Myślę, że jeszcze z nikim nie dzieliłam się tym, że źródłem mojego sposobu na życie nie były wcale pierwsze szaliki robione na drutach, obrazki ze szkolnej gazetki, ani albumy z malarstwem od babci. Tym źródłem był ... "Pan samochodzik i Winnetou". Jest fragment tej lektury, w którym opisany jest dom Winnetou, artysty plastyka z Warszawy, pracującego jako ilustrator w swojej leśnej enklawie. To było prawdziwe olśnienie kilkunastoletniego podlotka. Mogę pracować z pasją i zamieszkać gdzie tylko będę chciała. Z dużym entuzjazmem podzieliłam się tym pomysłem z rodziną i usłyszałam "po plastyku będziesz sprzedawać gliniane kubki na Długiej". Nie było dla mnie nic bardziej mobilizującego do próby konfrontacji ze środowiskiem artystycznym. Jednak może dobrze się stało, że egzamin z malarstwa oblałam dość spektakularnie. Wiem też już, że leśny dom to nie jest moje miejsce na ziemi, a szkoły nie są podstawą rozwoju kreatywności.
Wiele lat później wracałam w torbą wypełnioną po brzegi farbami do hotelowego pokoju podczas pobytu na delegacji i przeżyłam ponowne olśnienie, dziecięcy zachwyt i niczym niepohamowaną radość tworzenia.
Zdolności manualne nie znikają, można je zignorować lub rozwinąć. Ja postanowiłam uczynić z nich użytek niezależnie od aktualnej sytuacji zawodowej i przestać rozpaczać nad brakiem prawdziwego talentu.
Poszukaj tego co cię uszczęśliwia i rób tego więcej :)

Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com


środa, 19 października 2016

Amerykański program antarktyczny poszukuje lekarzy

Dawno temu w innym życiu wpadła mi w ręce niezwykła książka o silnej kobiecie. Lekarce Jerry Nielsen, która uwięziona na kilka miesięcy na Antarktydzie walczyła z nowotworem. Z całej historii został mi w pamięci przede wszystkim fragment dotyczący jej motywacji do wyjazdu. Toksyczny związek. Być może dlatego, że był dla mnie najbardziej niezrozumiały. Bo jak zrozumieć to, że tak samodzielnej i obdarzonej wolą walki o siebie istocie ktoś bliski mógł literalnie czegoś zabronić? I jak bardzo trzeba czuć się złamanym, żeby odreagować dobrowolnym odosobnieniem na długie miesiące?
Po wielu latach ta historia do mnie powróciła z dużym zrozumieniem i głęboką refleksją. Z perspektywy własnej walki o przetrwanie. Bo okazało się podczas małej zabawy językowej na lekcji angielskiego, że na bezludną wyspę nie chcę zabrać nic, co mnie z niej wydostanie, uratuje i wyzwoli. Chcę na niej pozostać i zabrać coś, co mi umili czas ...
Wiecie o czy pomyślałam? O rękodziele. Nie o pasji, hobby, robótkach ręcznych, kreowaniu czy przerabianiu.
O sposobie na życie. To  niezmiennie coś, co mnie napędza niezależnie od okoliczności i stanu ducha. Wiem, że napędza też innych, bo przecież po drodze zainspirowałam kilka osób. Wierzę, że każdy z nas ma coś takiego. Wystarczy poszukać. Odważysz się?

Poniżej mój nowy program warsztatowy, który dojrzewał, aż nadejdą długie wieczory.

Nowe warsztaty w terminarzu.

Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com





Pin It button on image hover