Przeprowadzka

Od dnia 01.11.2013 nasza pracowniazmienia adres na ul. Piekary 10 m. 3, w Poznaniu. Telefon: 602 210 868. Nie prowadzimy sklepu stacjonarnego, sklep internetowy: www.kreatywnie.com/sklep.

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Dokarmiamy


Po mojej ostatniej przeprowadzce z mieszkania z balkonem przyjechał ze mną karmnik. Nie ma dla niego miejsca w  nowej pracowni na Starym Mieście, mieszkańcy kamienic reagują na dokarmianie ptaków z lekką histerią, co w po obejrzeniu tutejszych parapetów i balkonów bywa zupełnie zrozumiałe. Tak powstała myśl, żeby karmnik oddać komuś, kto z niego skorzysta.
Nie sądziecie chyba jednak, że mogłam oddać go ot tak, bez żadnego wiosennego liftingu.
W jakimś serialu usłyszałam kiedyś zdanie "moja mama ozdobiła w naszym domu nawet termofor" - zdaje się, że mój syn mógły powiedzieć o mnie to samo, a odkąd pojawiły się farby kredowe ta przypadłość tylko się pogłębia.
Wiele osób pyta mnie "co to właściewie jest, te farby kredowe", "a można użyć akryli?". Bo co zaskakującego może być jeszcze w farbie i dlaczego nie pojechać po prostu do marketu budowlanego po wiadro emulsji?
Jeśli posłużyć się porównianem kulinarnym to różnica jest taka, jak między gumą balonową a proszkową pastylką. Jedna ciągnie się i jest elastyczna, druga jest krucha i matowa.
Każda ma swoje przeznaczenie zgodne z właściwiościami, a farby kredowe służą głównie do ... przemalowywania.
Żeby zająć się przeróbkami nie trzeba mieć w praktyce żadnych umiejętności. Muszę to przyznać, choć na codzień prowadzę warsztaty właśnie o farbach kredowych. Dopiero z czasem warto zagłębić się w różne techniki malarskie i niuanse. Na początek wystarczy naprawdę niewiele, dobre chęci, pomysł na kolor, zwykły pędzel. Efekty zawsze nas pozytywnie zaskoczą, bo przemiany bywają naprawdę spektakularne.
Z garażowych śmieci można wydobyć duszę i wstawić je ponownie do stylowego wnętrza lub sprezentować. Kolejne niedzielne przedpołudnie i karmnik gotowy.
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com







poniedziałek, 9 stycznia 2017

Mamo podaj

Nie zaczynam stycznia od noworocznych postanowień. Kiedy tylko zgasną świąteczne iluminacje myślę o odnawianiu, odświeżaniu i porządkach. Niektóre przedmioty zmieniają przeznaczenie, inne tylko kolor.
Zdecydowanie najczęściej używanymi meblami w moim domu są ryczki i małe stołeczki ze stopniem. Nie chodzi tylko o to, że zwykle w lustrach powieszonych na przeciętnej wysokości oglądam swoje czoło. Chodzi też o „mamo światło”, „mamo pić”, „mamo podaj” itp. Od częstego wchodzenia i schodzenia wycierają się stopnie, czemu postanowiłam zaradzić.
W przypadku stylizacji stołeczka ze stopniem sytuacja była idealna, ponieważ było to surowe drewno, tylko zanieczyszczone i wytarte od częstego użytkowania. Wystarczyła jedna warstwa farby, aby uzyskać oczekiwany efekt. Użyłam zwykłego pędzla budowlanego z naturalnego włosia i ulubionego koloru black pearl Amazona. Jak widać z malowaniem poradził sobie pięciolatek, mojej pomocy wymagało jedynie nałożenie farby przez szablon ze względu na precyzję.

Metamorfoza zajęła nam jedno niedzielne popołudnie. Warto rozejrzeć się wokół siebie, zanim wybierzemy się na zakupy i popatrzeć łaskawym okiem na meble, które odłożyliśmy dawno temu jako mało atrakcyjne ze względu na materiał, kolor i kształt. Czasami zmiana koloru, uchwytu lub gałki potrafi zdziałać cuda. My mamy stołeczek pasujący do blatu kredensu :).
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com









czwartek, 5 stycznia 2017

Poznanianka czy dziewczyna z młyna?

Kiedy na miejscu naszego nowego dworca i centrum handlowego znajdowały się jeszcze budynki z czerwonej cegły, składy kolejowe i dziki parking, bezpieczne wyjechanie z tego miejsca było nie lada wyzwaniem. Był jeden z tych dni, kiedy myślałam "jeździsz jak baba" i postanowiłam dodać dynamiki mojemu pożyczonemu od brata Lanosowi. Łatwo się domyślić, że skutkiem tych dwóch okoliczności mogło być tylko - nazwijmy to - "nieporozumienie drogowe" - inaczej stłuczka. Z tego dnia pamiętam głównie to, że kierowca, z którym spisywałam oświadczenie ubezpieczeniowe zajrzał do mojego dowodu, prawa jazdy, z politowaniem pokiwał głową i powiedział "aaaa, bo Pani ze Wschodu" ...
Moja patriotyczna duma została urażona i mimo rozbawienia poczułam, że nie godzę się na takie szufladkowanie. Z panem spotkałam się ponownie, porozmawiałam kulturalnie o różnicach mentalnych, ale jak widać to jedno ze wspomnień, które będą ze mną na długo.
Trochę przewrotny to wstęp, bo chyba mogę nieśmiało wspomnieć, że nawiązałam bardzo inspirujący kontakt z magazynem "Poznanianka". Lubię ludzi, którzy nie poddają się po mojej odmowie. To mi daje przekonanie, że warto poczynić większy wysiłek i zająć się napisaniem tekstu, zrobieniem zdjęć, spisaniem terminów czy spotkaniem. Podobnie było tym razem.
Z ogromną przyjemnością pracuję nad materiałem dla nowego magazynu Poznanianka, a tymczasem na specjalne zamówienie dla stałej klientki projekt misy z dodatkiem rdzy. Zapraszam: http://www.kreatywnie.com/?t=page&s=1&d=404
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com





wtorek, 3 stycznia 2017

Znajdź 10 szczegółów, którymi różnią się ...

Mixmedia niepostrzeżenie przeniknęły świat decoupage. Światowe, a może głównie europejskie trendy w zakresie decoupage podążają ku mniejszej dbałości o detal i trwałości, wyraźnie kierując twórców w stronę większej swobody kompozycji, wielowarstwowości, struktury i motta. Papier klasyczny powoli odchodzi w zapomnienie, łączymy dodatki, stosujemy mgiełki zamiast akryli. Miłośnikom precyzji, symetrii i zamierzonego porządku trudno się będzie odnaleźć wśród wielu warstw, nakładanych na wyczucie i ze swobodnym rozmachem. Jednak w tym szaleństwie jest metoda, program warsztatu wyraźnie poprowadzi Was przez kolejne etapy, aż do mixmediowego sukcesu. Od stycznia w moim terminarzu poza sprawdzonym programem dla początkujących i tradycjonalistów kilka zupełnie nowych propozycji. Wśród nich książka z efektem metalizowania i skóry: http://www.kreatywnie.com/?t=page&s=1&d=408
Pozdrawiam Was serdecznie, Dorota z Kreatywnie.com







sobota, 31 grudnia 2016

Szybki transfer noworoczny, DIY, tutorial

Postanowiłam dzisiejszy dzień spędzić na przyjemności przygotowania dla Was małego noworocznego upominku. W sylwestrowym nastroju wspominałam dawne szkolenie o drukowaniu na jedwabiu i na filcu. Musiałam przejechać niemal 1000 km, żeby wziąć w nim udział, byłam przekonana, że od tej pory moje filcowe projekty nabiorą indywidualnego charakteru i zasypię Was nadrukami i zdjęciami na filcu.
Tymczasem okazało się, że filc odszedł na dobre z mojego portfolio, a szkolenie wykorzystałam do zupełnie innych celów. Stało się elementem stałego programu o transferach i jest to mój niezawodny warsztatowy sposób na udane napisy, zdjęcia i nie tylko.

Zacznijmy od obrazka. Potrzebny jest napis w lustrzanym odbiciu. Po wykonaniu napisu i zapisaniu go jako obrazka otwieram go w programie IrfanView - ściągniecie go z http://www.irfanview.com/
Jest to jedno z moich ulubionych bezpłatnych narzędzi do prostej obróbki grafik. Korzystam z funkcji: image/Horizontal Flip - czyli odwróć obrazek w poziomie o 180 stopni. Tym sposobem mam gotowy napis do szybkiego transferu. Jeśli nie masz ochoty bawić się w obracanie obrazków po prostu napisz coś w edytorze tekstu i zanieś do punktu ksero z prośbą o kopię w lustrzanym odbiciu :).



Materiały:
napis wydrukowany na drukarce laserowej lub ksero
szybki transfer Pentartu
można go zastąpić eterycznym olejkiem lawendowym z apteki, który nie zawsze działa lub nitro (nie znoszę jego zapachu)
patyczek do uszu
patyczek do lodów
dowolna serwetka papierowa, można użyć białego papieru ryżowego
szary papier lub ręcznik papierowy

Ułóż szary papier, a następnie niezadrukowaną warstwę serwetki. Zwykle ją wyrzucamy, tymczasem idealnie przyda się do naszego transferu. Zadrukowaną część można użyć do techniki serwetkowej.

Połóż kartkę napisem do dołu. Nasącz napis patyczkiem do uszu wcierając okrężnymi ruchami medium do transferu. Pamiętaj żeby patyczek za każdym razem odsączyć lekko w papier, w przeciwnym razie medium będzie za dużo i pigment się rozmaże.

Teraz pocieraj napis patyczkiem do lodów. Należy ułożyć go dość płasko, nie pionowo i centymetr po centymetrze pocierać zadrukowany papier. Kąt nachylenia patyczka widać na zdjęciu, jest oparty o korek, tak powinno się go trzymać.

Gotowe! Napis na serwetce jest idealny, nadmiar medium wsiąkł w szary papier. Serwetkę można przeprasować żeby odparować transfer, a następnie przykleić ją klejem do decoupage w dowolnym miejscu na Twojej pracy.

Skąd ten sposób? Przecież można transferować od razu na przedmioty. Można, ale jeśli ktoś robi to po raz pierwszy nie zawsze mu się uda uzyskać taką jakość wydruku jaką sobie życzy. Serwetek mamy dużo, przyklejać umiemy, więc możemy ćwiczyć do skutku. Nieudane napisy po prostu wyrzucamy, unikając ponownego malowania, zdzierania lub szlifowania.

Powodzenia!

W nadchodzącym Nowym Roku 2017 życzę Wam udanej kreatywnej zabawy!
Dorota









środa, 21 grudnia 2016

Nos na szybie

Jeszcze kilkanaście lat temu rynek hobby w Polsce praktycznie nie istniał. Nie znaczy to, że brakowało ludzi, którzy się nim interesowali, ale nikt nie traktował tej branży poważnie. Wyjedżałam wtedy często na zagraniczne delegacje i dosłownie przyklejałam nos do szyby kilkupiętrowych sklepów w produktami do każdej możliwej techniki tak jak mój syn w sklepie z Lego. Zachęcona przykładami zaczęłam kupować pierwsze kleje, farby, media i wkrótce kompletnie zatraciłam się w tym świecie.
Istniało wtedy jedno forum, na którym niewielka grupa osób ochoczo wymieniała się zdobyczami i wiedzą. Przypuszczam, że moja aktywność na tym właśnie forum była bezpośrednią przyczyną zaproszenia mnie na pierwsze w życiu warsztaty instruktorskie.
Pojechałam pociągiem na drugi koniec Polski pełna obaw czy sobie poradzę i oczywiście jedną z pierwszych technik było cieniowanie. Na szczęście nie byłam sama i z drugą uczestniczką dodawałyśmy sobie otuchy, bo tempo pracy było bardzo duże, sporo stresu i poganiania, a zadania kompletnie dla nas nowe. Dostałam do ręki dwa pędzelki, kubek z wodą, tackę z farbami, kilka słów na temat i do pracy. Nie wiadomo z jakiej przyczyny, cieniowanie wyszło mi od pierwszego centymetra i stało się jednym z moich ulubionych tematów. Przypuszczam, że to był kompletny przypadek, ponieważ warsztatowo nie otrzymałam nic - ratowało mnie jedynie to, że uwielbiam mieszać farby. Od tamtej pory zaczęłam się zastanawiać jak to z nim jest z tym cieniowaniem. Początkowo powtarzałam technicznie to co mi zalecono, ale odkryłam, że większość uczestników warsztatów bardzo się tym frustruje, bo to po prostu nie działa. Pomijając osoby, które nie słuchały i miały własną wizję, nie potrafiłam przekazać pozostałym na czym polega techniczny aspekt nanoszenia akryli tak, żeby nie zrobić nieestetycznej plamy. Muszę się przyznać, że to ilość obserwacji przyczyniła się do postępu. Z każdego warsztatu powstawała notatka i w końcu gotowy przepis na udane pittorico. Kilka punktów, które zmienią jakość Twoich prac w technice decoupage.

W styczniu planuję poświęcić cienowaniom całą sobotę, zapraszam Was serdecznie: http://www.kreatywnie.com/?t=page&s=1&d=309

Jako drobny upominek mam dla Was jeden z najprostszych sposobów na cieniowanie: kolorowe opryski.
Tajemnicą udanych „kropek” jest odpowiednio rozcieńczona wodą farba akrylowa i sztywny ścięty pędzel. Można je również wykonać korzystając ze starej szczoteczki do zębów. Uwaga – warto zabezpieczyć powierzchnię stołu gazetami, aby nie opryskać na kolorowo wszystkiego dookoła. Przed pryskaniem na przedmiot warto zrobić próbę na papierze. Używam kolejno różnych kolorów znajdujących się na motywach, ale szczególnie cytrynowy i biały sprawdzają się doskonale na każdej pracy jako "kropka nad i".

Do dzieła! Wesołych, zdrowych i kreatywnych świąt!

piątek, 16 grudnia 2016

Pani ze sklepu

Kiedy kilkanaście lat temu postanowiłam poszukać sobie jakiegoś kreatywnego zajęcia wymyśliłam, że to będzie witraż. Technika wydawała mi się idealna, łączyła umiejętności rzemieślnicze z magią kolorowego szkła. Na fali tej fascynacji nabyłam odpowiednią książkę i ... utknęłam na rozdziale materiały. Jak większość publikacji z tego zakresu książka okazała się być tłumaczeniem, wiele nazw było niejasnych i pewnie na dobre porzuciłabym temat gdyby nie warsztaty. Zapisałam się, spróbowałam, byłam pod ogromnym wrażeniem i ... przekonałam się, że to kompletnie nie dla mnie, bo boję się odpryskującego szkła i przeszkadzają mi wszędobylskie odłamki, o które łatwo się skaleczyć. Mogłam jednak swobodnie skorzystać ze wszystkich profesjonalnych narzędzi, zapytać o  miejsca, gdzie można kupić materiały, spędzić ten czas na niczym nieograniczonej zabawie i zacząć szukać kolejnej interesującej techniki.

Warsztaty zawsze wzbudzają mój entuzjazm i ukryte pokłady siły. Dostarczają poczucia sensownego spędzenia czasu. Inwestuję w pożyteczne umiejętności nawet jeśli tylko na chwilę. Czasami też sprawdzam, czy warto inwestować w materiały związane z daną techniką i czy jest to coś dla mnie. Na fali tych emocji chcę zabrać ze sobą wszystko to, za pomocą czego wykonałam udany projekt.

Tak właśnie zaczęła się moja przygoda ze sprzedażą produktów hobby. Po każdym warsztacie pojawiały się pytania czy to można kupić, skąd sprowadzić, co jest najlepsze. Wciągnęło mnie testowanie różnych rozwiązań, często dość męczące łączenie preparatów i badanie tego, co aktualnie na rynku jest najlepsze.
W ten to sposób z jednej skrzyneczki powstał sklepowy regał, uzupełniony później o kolejne. Zajmowanie się tym z czasem stało się bardzo niewdzięczne i bynajmniej nie kreatywne. Stałam się niewolnikiem godzin otwarcia i asortymentu, który wymagał ciągłej gonitwy i konfrontacji z tym, że nie da się mieć wszystkiego, a Empik zawsze będzie tańszy :).
Łatwo zgubić główną wartość i motywację do zajmowania się rękodziełem. Kiedy na dobre powróciłam do warsztatów wszystko stało się prostsze. Zajmuję się tym, co lubię, a swoją energię poświęcam po prostu Wam. Z przyjemnością pakuję zamówienia interentowe i z matczyną wręcz cierpliwością tłumaczę przez telefon kilka razy dziennie "prowadzę pracownię warsztatową",  "zajmuję się prowadzeniem warsztatów". Bo miałam szczęście i znalazłam coś, co lubię robić najbardziej :).

Jeśli Twoja przygoda z rękodziełem utknęła na etapie strony z opisem materiałów, koniecznie przyjdź i spróbuj.  Nawet jeśli tym razem okaże się, że to jeszcze nie to, warto poszukać. Im szybciej tym lepiej :)

Pozdrawiam Was serdecznie
Dorota z Kreatywnie.com





Pin It button on image hover